Och, dawno się już tak nie denerwowałam nad "tworzeniem" czegoś...
W marcu Renia w swojej zabawie zaproponowała nam ścieg z odejmowaniem oczek. Czyli zamykamy trzy oczka na raz.
Poczytałam, pooglądałam propozycje Reni na jej blogu i zabrałam się ochoczo do drutów.
Ponieważ potrzebowałam większy kwadrat zamiast 21 oczek nabrałam 41.
Jakież było moje zdziwienie, gdy zamiast kwadratu wyszło mi, to...
Grr, zrobiłam na szybko, to zdjęcie i od razu sprułam...
Ale nie poddałam się. Zaś poczytałam, zaś pooglądałam filmiki. I okazało się, że żeby mi wyszedł kwadrat, to mam zamykać oczka tylko w parzystych rzędach...
I żeby było ładniej, to z trzech oczek środkowe przekładałam do przodu i dopiero wtedy je zamykałam. Tu już był błąd, bo cały czas, to oczko mi uciekało...
Jednak robię dalej i dalej i co... Znowu nie ma kwadrata grr... Wyszedł mi latawiec ewentualnie płaszczka hihi.
Widać też, że się pomyliłam w zamykaniu oczek w jednej linii ale mam nadzieję, że Renia mi, to zaliczy :).
Ostatecznie niby kwadrat pójdzie do sprucia, a i sam efekt mi się nie podoba :).
Mam nadzieję, że z kolejnym wyzwaniem pójdzie mi lepiej.
Dziękuję za każdy komentarz, który u mnie zostawiacie.





Agnieszko może i nie wyszło idealnie, ale ważne że spróbowałaś. Nie od razu Kraków zbudowano, Jak ja zaczynałam moją przygodę z drutami ( III kl.LO), czy niedawno z szydełkiem nie raz prułam swoje prace.
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za następne prace.
Pozdrawiam
Zaliczy, bo spróbowałaś;)3X nie są łatwe, dlatego jest osobna lekcja. Ale jeszcze kilka słów wyjaśnienia- na schemacie są numery rzędów,tylko nieparzyste,parzyste nie przerabiamy 3X. Po drugie każda rzecz dziergana ściegiem francuskim jest mniejsza na długość. Gdyby był to dżersej miałabyś kwadrat;) Dziękuje za udział w zabawie i pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńTo jednak nie jest proste! A myślałam, że to tylko razem przerobić 3 oczka i sprawa załatwiona. Nauka przede mną Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńJa też moją ostatnią robótkę ciągle pruję. Robię na szydełku okrągły obrus i co raz wychodzą mi falbanki.
OdpowiedzUsuńTo tak wychodzi na początku, myślę jakbyś dorobila kolejne to byłoby inaczej.Ja wzięłam grubą włóczkę i grube druty i tylko 13 oczek.Bylo bardziej wyraźne.Zobaczymy co dalej bo ja szydełkowa jestem.
OdpowiedzUsuńUrocze zdjęcia!
OdpowiedzUsuńW każdym razie- bajecznie kolorowy ten "latawiec wyszedł...Prawdę mówiąc, gdy czytam wszelkie opisy dziewiarskie początkowo mam niesamowity mętlik w głowie.
Pozdrawiam serdecznie
Najważniejsze, że próbujesz :-) Powodzenia
OdpowiedzUsuńTo bardzo fajny "latawiec" i kolorki ma bardzo ładne:-) Pozdrawiam cieplutko:-)
OdpowiedzUsuńOczywiście, że z kolejnym wyzwaniem pójdzie lepiej i będzie radość tworzenia. :) Płaszczka mnie rozśmieszyła, ale rzeczywiście. hihi Aguś, Ty i tak dałaś radę, brawo. :)
OdpowiedzUsuńPs. Popatrz o jakiej ładnej godzinie opublikowałaś post. <3
Grunt to próbować, a nie myli się tylko ten kto nic nie robi ;)
OdpowiedzUsuńWarto próbować, jeśli się nie próbuje efektów nie będzie :)
OdpowiedzUsuńZa to możesz się pochwalić, że próbujesz i ciągle się uczysz.
OdpowiedzUsuńUściski
Pierwszy krok najtrudnieszy a potem.....ruszysz jak torpedea:) Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńBrawo Ty! Nawet jeśli będzie pruć to i tak lepiej Ci idzie niż mnie :-) Ja wszelkie drutowe zadania omijam szerokim łukiem :-)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam :-)
Ślicznie kolorowa "płaszczka":) Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńKibicuje Twojej nowej pasji, na pewno sprawi Ci dużo radości i powstaną wyjątkowe projekty.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :))
Aga u mnie tez wyszedł latawiec, choć wydaję się, że dobrze robiłam - chyba ;(
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki, za nas obie, oby nauka nie poszła w las. Przy okazji życzę Ci dalszego miłego świętowania :)