piątek, 31 maja 2019

Wyzwania :)

U mnie już tradycyjnie prace przygotowane na wyzwania pokazuję w ostatniej chwili :).
Tym razem mam wytłumaczenie, bo haftowałam pamiątkę komunijną ale o tym innym razem. Teraz muszę się spieszyć żeby zdążyć przed 24, jak Kopciuszek hihi ;).

Zacznę od prac hafciarskich, które przygotowałam na dwie zabawy, które prowadzi Ula K.


Moja zakładka pokazuje, że i pod wodą można czytać ;).


Drugie wyzwanie


Tutaj miałam trochę problem żeby znaleźć serce, które byłoby mniejszych rozmiarów, świąteczne i mi się podobało. Ale udało się :).


Taki mały haft, a pomyliłam się z rozstawem gwiazdek po prawej stronie. Ale wydaje mi się, że aż tak nie rzuca się w oczy ...

Oba hafty zgłaszam dodatkowo do zabaw u Moniki Blezień i xgalaktyki.



U  Ani Iwańskiej też był termin do końca maja jeśli chodzi o pracę wyzwaniową. Tym razem kartki :).






Na pozostałe wyzwania kartki też mam już gotowe ale mogę zamieścić wpis trochę później :).

Dziękuję za wszystkie komentarze, które u mnie zostawiacie :).

czwartek, 23 maja 2019

Słoik nr 3 :)

Jak ten czas leci już 3 słoik za nami w mojej zabawie w haftowanie słoików bożonarodzeniowych :).

Moja praca niestety prezentuje się tak ...



Krzyżyki mam już wszystkie ale nie zrobiłam jeszcze konturów ...
Docelowo słoik będzie się prezentował tak ...

Zdjęcie z internetu.

Mogę trochę winy zgonić na pamiątkę komunijną, która myślałam, że pójdzie mi sprawniej :).

Dziewczyny zapraszam do linkowania swoich prac :).

wtorek, 14 maja 2019

Pierwsza z czterech :)

Pewnie większość z Was pomyślała o jakimś hafcie, a tu niespodzianka będzie wycieczka ;).

Po świętach wielkanocnych do majówki (włącznie) Pieronek miał urlop i myślałam, że pojedziemy do Kazimierza Dolnego i okolic ale niestety auto trzeba było zostawić u mechanika ... Nie znaczy, to że przez dwa tygodnie siedzieliśmy w domu ... po prostu robiliśmy sobie jednodniowe wycieczki :).
Łącznie było ich cztery (z pogodą też było różnie ...). Dziś chcę Was zabrać do pierwszego miejsca, które odwiedziliśmy :).

CIESZYN - miasto w południowej Polsce, w województwie śląskim.

Do Cieszyna chcieliśmy pojechać już w zeszłym roku. Głównie zależało nam na szlaku kwitnącej magnolii niestety za późno o tym pomyśleliśmy ...
W tym roku byliśmy już na czas :). I choć trafiliśmy na okres, że niektóre drzewa jeszcze nie zakwitły, a niektóre już traciły kwiaty, to i tak było pięknie :).
Szkoda tylko, że szlak nie jest oznaczony i gdyby nie zdjęcie z internetu, to tylko byśmy błądzili ...






W Cieszynie warto przejść się uliczką nazywaną "Cieszyńską Wenecją".
Jest, to bardzo urokliwe miejsce. Niestety w kanale nie było wody czym się trochę zawiodłam. Ale i tak było fajnie :).



Kolejnym punktem wycieczki była Studnia Trzech Braci.

Z tą studnią wiąże się legenda powstania Cieszyna. TUTAJ możecie o niej poczytać :).


Idąc w kierunku Mostu Pokoju łączącego Cieszyn Polski z Czeskim spacerowaliśmy sobie wzdłuż Olzy.



Czas na odpoczynek :).


Na koniec zwiedzania zostawiliśmy sobie Górę Zamkową.

Lubię różowy (przed i na terenie góry) :).



Na wzgórzu znajduje się  romańska rotunda św. Mikołaja.


Poza rotundą znajduje się także gotycka wieża z XIV w. zwana Wieżą Piastowską. Z wieży tej można podziwiać widok polskiego i czeskiego Cieszyna oraz Olzy.


Przyznam się, że wejście na samą górę było okropne. Nogi miałam jak z galarety hihi. Mam spory lęk wysokości, a do tego schody były praktycznie pionowe i bardzo, bardzo wąskie (więcej stopy miałam za schodem niż na...). Na górze byłam z siebie dumna ale zejście było jeszcze gorsze ... Drugi raz na pewno tam nie wejdę hihi :).
Dodam jeszcze, że sama wieża ma 24 m plus położenie na wzgórzu więc widoki robiły wrażenie :).


Po lewej Polska po prawej Czechy :).


W drodze na drugi punkt widokowy (wejście po paru schodach ) ;).



Tam byłam, gdzie ta chorągiewka brr ;).

Na wzgórzu odkryłam też nowy gatunek glizdy :).


Mieliśmy też akcję ratowania kaczuszki, która odłączyła się od stada. Ona była na wzgórzu,a mama z rodzeństwem za murami na samym dole, gdzie był jeszcze zakaz wstępu ... Ale udało się i Pieronek powiedział, że mama i kaczuszka bardzo się ucieszyły na swój widok :).


Wyszedł mi dość długi post ale mam nadzieję, że chociaż niektóre z Was "przyłączyły" się do naszej wycieczki i miło spędziłyście czas :).

Dziękuję za wszystkie komentarze, które u mnie zostawiacie :).