Często widzę na blogach wspólne prace dzieci i ich rodziców (wiadomo głównie mam ;)), które oprócz wspólnie spędzonego czasu mają też służyć rozwijaniu wyobraźni u dzieci i zdolności manualnych.
Ja swoich pociech niestety nie mam ale mam dwie cudowne siostrzenice i tak przy okazji pilnowania ich chciałam zrobić z nimi coś innego niż zazwyczaj ...
Wiadomo internet jest kopalnią pomysłów i dzięki niemu znalazłam super filmik na zrobienie bałwanków ze skarpetek :).
Dla chętnych bałwanki są TUTAJ.
Po zakupieniu odpowiednich skarpetek i spakowaniu różnych przydasi z lekką obawą czekałam na "ten" dzień. Dlaczego z obawą ... ponieważ różnica wieku pomiędzy siostrzenicami wynosi 5 lat (4 i 9) i nie wiedziałam jak nam, to pójdzie.
Okazało się, że obie były zachwycone pomysłem i bardzo dobrze sobie poradziły. Pomagałam tylko przy związywaniu, a tak same wszystko zrobiły :).
Byłam z nich dumna :).
A oto efekt naszej pracy.
Mój, to ten z czapeczką.
Dałam go rodzicom ale ciocia będąc z wizytą zabrała go dla swojej wnuczki 300 km od nas.
Ten jest młodszej 4-letniej G.
I przy robieniu zdjęcia zrobiłam gafę, bo spytałam się, gdzie ma oczy, a okazało się, że nie ma :).
Ten jest 9-letniej D.
Zwrócicie uwagę, że ma rączki i torebkę. Próbowała też D. z nóżkami ale się jej nie udało.
D. swojego bałwanka podarowała koledze, który akurat był w szpitalu.
Teraz muszę poszukać czy są skarpetkowe zajączki wielkanocne, bo zostały nam skarpetki i możemy dalej działać :).
Pozostając dalej w klimacie zimowym chciałam pokazać Wam kartkę jaką odważyłam się zrobić na konkurs organizowany przez sklep internetowy www.nadodatek.pl
Konkurs miał na celu promowanie rękodzieła, a kwota ze sprzedanych kartek na kiermaszu świątecznym miała zostać przekazana Stowarzyszeniu NASZ AUTYZM.
Aby nas zachęcić do zaoferowania były super nagrody. Mi szczęście nie dopisało ale z chęcią podziwiałam wszystkie nadesłane prace. Nie wspominając już o szczytnym celu.
Widziałam, że wiele z Was też się przyłączyło do tej akcji ale jak wiadomo na dziewczyny blogowe zawsze można liczyć :).
Ponieważ chciałam żeby moja kartka nie była taka typowa, to pierwszy raz zrobiłam kartkę sztalugową, która prezentowała się tak:
Na stronie bloga jest informacja, że Stowarzyszenie sprzedało ponad 200 kartek za kwotę 2.440 zł.
Dzisiejszym wpisem kończę oficjalnie moje wyzwanie na 2015 rok.
Dzięki kartce mogłam skreślić drugi punkt zabawy.
I rozumiem, że nie skończyłam żadnego Ufoka, bo wiadomo jak z nimi jest ;), ale, że nie wyhaftowałam nic wielkanocnego, to już nie rozumiem. Co ja wtedy robiłam hihi :).
Nowego wyzwania sobie nie robię, a to kończę z zadowalającym wynikiem :).
Ech, te czerwone prostokąty ... Udajemy, że są wszystkie równiutkie ;).
Dziewczyny dziękuję za wszystkie komentarze pod ostatnim postem.
Kotka na pewno wyszyję, a że podoba się też wielu z Was, to idąc za Ulą wyślę go do kolejnej chętnej osoby :). Będzie, to taki kotek wędrowniczek :).
















