czwartek, 27 maja 2021

Upragnione wakacje :)

Jakie mamy ostatnio czasy każdy wie... Ale z nadzieją na lepsze jutro tak jak zawsze zaplanowaliśmy z Pieronkiem wyjazdy wakacyjne na maj i wrzesień...

W między czasie z powodu obostrzeń i natłoku pracy u Pieronka okazało się, że w maju nie mamy nawet co myśleć o wyjeździe...
Ale los jest chyba dla nas łaskawy i w ciągu tygodnia mieliśmy już zarezerwowany nocleg i zaplanowane wakacje :))).

Plan był taki, że w maju Bieszczady, a jesienią Kazimierz Dolny. Także, gdzie pojechaliśmy? Do Kazimierza hihi :).

Odwiedziliśmy wiele różnych miejsc, dlatego postanowiłam zrobić kilka wpisów żeby Was zachęcić do ich odwiedzenia bez szału zdjęciowego w jednym wpisie...
Choć nie obiecuję, że nie będzie ich dużo ;).

Zanim dotarliśmy do miejsca docelowego już zaczęliśmy "zwiedzanie" i zajechaliśmy do Zagnańska, gdzie rośnie jeden z najstarszych dębów w Polsce - dąb Bartek.


Już niedaleko (a jechaliśmy prawie 5 godzin...).


Po chwili odpoczynku byliśmy gotowi do ruszenia na podbój Kazimierza Dolnego :).

Pierwszym punktem zwiedzania był zamek.
Szkoda, że Baszta zamkowa była zamknięta ale i tak podeszliśmy pod nią choćby dla samych widoków :).







Następnie udaliśmy się na Górę Trzech Krzyży.
Polecam wejście od strony zamku. Jest łagodniejsze.



Po małych wspinaczkach udaliśmy się na bardziej płaskie tereny i pospacerowaliśmy po rynku.




Pod wieczór przeszliśmy się promenadą nad Wisłą :).


Jednak, to nie był koniec zwiedzania na dany dzień. Ponieważ po kolacji, gdy zrobiło się już ciemno znowu wyruszyliśmy na zamek, Basztę, rynek i nad Wisłę :).








To był udany dzień :).

Mam nadzieję, że i Wam uda się wyjechać na upragniony wypoczynek. 
A w następnym wpisie drugi dzień naszych wakacji, gdzie odwiedziliśmy dwa miasta :).

Dziękuję za wszystkie komentarze :).

Coraz bliżej :)

 I od razu mi się kojarzy tir z coca colą - coraz bliżej święta hihi :).

Ale mi nie o święta chodzi, a o moją poszewkę na poduszkę robioną na drutach :).

Dzięki zabawie u Reni mam już zrobiony kolejny pasek. Tym razem mieliśmy wydziergać wzór ażurowy.


Przeglądając internet okazało się, że takich wzorów jest multum. Mi się spodobał ażur poziomy.




A tak się prezentują wszystkie moje paski. 
Jeszcze jeden i na pierwszą poszewkę będę mieć już komplet :).


Dziękuję za wszystkie komentarze, które u mnie zostawiacie :).

niedziela, 16 maja 2021

Bliźniaczki ;)

 Maj jest miesiącem szczególnym, bo 26 obchodzimy święto naszych kochanych mam :).

Co roku oprócz upominku robię też dla mamy kartkę. W tym roku jak i w poprzednich w zrobieniu kartek pomogła mi zabawa u Ani i jej wytyczne :).




Dziękuję za wszystkie komentarze, które u mnie zostawiacie :).

sobota, 8 maja 2021

Piasek wszędzie piasek :)

Na początku maja wybraliśmy się z Pieronkiem na wycieczkę :). 

W końcu nam się udało, bo już tak od stycznia chcieliśmy gdzieś dalej jechać i ciągle było coś nie tak. To pogoda była brzydka albo trzeba było iść do pracy itp...

Wybraliśmy się na Pustynię Błędowską :).

Pustynia Błędowska – największy w Polsce obszar lotnych piasków (około 33 km²), leżący na pograniczu Wyżyny Śląskiej i Wyżyny Olkuskiej.
Rozciąga się od Błędowa (dzielnicy Dąbrowy Górniczej) na zachodzie do gminy Klucze na wschodzie. Granicą północną pustyni jest wieś Chechło, a na południu jest ograniczona dużym obszarem leśnym. Pustynia ma niecałe 10 km długości i szerokość do 4 km. Piaski mają średnią miąższość 40 m, maksymalnie 70 m. Przez pustynię, ze wschodu na zachód, przepływa Biała Przemsza. Obszar pustyni objęty jest programem ochrony Natura 2000
Wikipedia ;).

Na Pustyni znajduje się kilka punktów widokowych. W tym trzy chyba najbardziej znane i my je odwiedziliśmy :).

Najnowszy i pierwszy, na którym byliśmy, to Róża Wiatrów.





W tej samej miejscowości (Klucze) znajduje się kolejny punkt tym razem najstarszy. Na górze Czubatka (382 m n.p.m.).


Kolejny punkt znajduje się w Chechle i nazywa się Dąbrówka (355 m n.p.m.).




Nie byłabym sobą gdybym nie sprawdziła czy w okolicy są jeszcze jakieś fajne rzeczy do obejrzenia i tak w Klucze zrobiliśmy sobie spacerek przy Stawie Zielonym i Czerwonym. Które są wyrobiskami zalanymi wodą po eksploatacji rud żelaza.




Nie mogło też zabraknąć zamku. Tym razem padło na zamek w Rabsztynie.
Znajduje się on na szczycie wapiennego wzgórza na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej koło Olkusza. 
Są, to ruiny dawnej warowni, która wybudowana została w stylu gotyckim w XIII wieku. Za czasów Kazimierza Wielkiego zamek z drewnianego stał się murowanym.




Choć pogoda była wietrzna i spadło kilka kropelek deszczu, to byliśmy bardzo zadowoleni z wycieczki. Okazało się nawet, że po zdjęciu pełnych butów i skarpetek za kostki przywieźliśmy między palcami trochę piasku z pustyni hihi.

Dziękuję za wszystkie komentarze, które u mnie zostawiacie.
Przede mną tydzień urlopu, wakacyjny wyjazd więc mam nadzieję, że wieczorami uda mi się poodwiedzać i Wasze blogi :).