Jakie mamy ostatnio czasy każdy wie... Ale z nadzieją na lepsze jutro tak jak zawsze zaplanowaliśmy z Pieronkiem wyjazdy wakacyjne na maj i wrzesień...
W między czasie z powodu obostrzeń i natłoku pracy u Pieronka okazało się, że w maju nie mamy nawet co myśleć o wyjeździe...
Ale los jest chyba dla nas łaskawy i w ciągu tygodnia mieliśmy już zarezerwowany nocleg i zaplanowane wakacje :))).
Plan był taki, że w maju Bieszczady, a jesienią Kazimierz Dolny. Także, gdzie pojechaliśmy? Do Kazimierza hihi :).
Odwiedziliśmy wiele różnych miejsc, dlatego postanowiłam zrobić kilka wpisów żeby Was zachęcić do ich odwiedzenia bez szału zdjęciowego w jednym wpisie...
Choć nie obiecuję, że nie będzie ich dużo ;).
Zanim dotarliśmy do miejsca docelowego już zaczęliśmy "zwiedzanie" i zajechaliśmy do Zagnańska, gdzie rośnie jeden z najstarszych dębów w Polsce - dąb Bartek.
Już niedaleko (a jechaliśmy prawie 5 godzin...).
Pierwszym punktem zwiedzania był zamek.
Szkoda, że Baszta zamkowa była zamknięta ale i tak podeszliśmy pod nią choćby dla samych widoków :).
Następnie udaliśmy się na Górę Trzech Krzyży.
Polecam wejście od strony zamku. Jest łagodniejsze.
Po małych wspinaczkach udaliśmy się na bardziej płaskie tereny i pospacerowaliśmy po rynku.
Pod wieczór przeszliśmy się promenadą nad Wisłą :).
Jednak, to nie był koniec zwiedzania na dany dzień. Ponieważ po kolacji, gdy zrobiło się już ciemno znowu wyruszyliśmy na zamek, Basztę, rynek i nad Wisłę :).
To był udany dzień :).
Mam nadzieję, że i Wam uda się wyjechać na upragniony wypoczynek.
A w następnym wpisie drugi dzień naszych wakacji, gdzie odwiedziliśmy dwa miasta :).
Dziękuję za wszystkie komentarze :).









































