piątek, 31 marca 2017

W marcu też się coś znalazło ... :)

Marzec przeleciał raz dwa ale nie zapomniałam o zabawie u Eli i sprawianiu sobie przyjemności :).


Pierwsze trzy tygodnie marca ciężko zaliczyć do przyjemności, gdzie przez dwa tygodnie miałam taki widok ;).


Ostatecznie ból pleców i zastrzyki wyszły mi tylko na dobre, bo w końcu zmobilizowałam się i wzięłam za siebie :).
Obecnie na koncie mam ponad dwa kilogramy mniej i codziennie dbam o kręgosłup :).


Gdy byłam już w stanie podreptać do sklepu, to zaopatrzyłam się w nową książkę i coś miłego dla oka :).



Spacery też nie są mi już straszne więc mogłam oddać się pasji fotografowania :).



Także ostatecznie nie było tak źle z dopieszczaniem siebie :).

Mogę też coraz dłużej siedzieć więc mam nadzieję, że powrócę do częstszego odwiedzania Waszych blogów :).

Dziękuję za wszystkie komentarze w poprzednim poście. Cieszę się, że spodobały Wam się moje kartki. Zdecydowanie wygrały kuraki na długich nóżkach :).

środa, 22 marca 2017

Bombki były? Były. Kartki były? Nie ...

Pamiętacie taką zabawę weselną, gdy wszyscy stoją w kółku, a wodzirej pyta ... Kolana były? I jeśli nie były, to łapało się osoby po naszej prawej i lewej za kolano i tańczyło w kołeczku w rytm muzyki. A jak były, to pytał np. brzuchy były? Itp. 
Tak mi się jakoś skojarzyło do tytułu posta :).

Zatem skoro był już wpis o bombkach, które haftuję przez cały rok, to przyszła pora na kartkowanie przez cały rok :).

A jeśli kartki, to oczywiście zabawa u Ani Iwańskiej :).

W tym miesiącu inspirowała nas Danusia Witkowska i zadała nam takie tematy ...


Obowiązkowo była do zrobienia kartka okolicznościowa z bukietem i wstążką. Wielkanocna z kogutem i kolorem czerwonym, a do wyboru mieliśmy bożonarodzeniową z ośnieżonym drzewem i brokatem oraz wielkanocną z jajem i paseczkami.

Standardowo wybrałam okolicznościową i dwie wielkanocne.

Może zacznę od okolicznościowej, którą zrobiłam dla mojego taty, który w kwietniu ma urodziny.
Wiedziałam, że chcę mieć na kartce samochód więc wystarczyło tylko dodać bukiet i wstążkę ;).


W trakcie tworzenia koncepcja zmieniała mi się kilka razy. Nawet miałam przyklejone inne kwiatki ale dobrze, że zmieniłam, bo te mi bardziej spasowały :).

Jest oczywiście wstążka z bukiecikami plus małe bukiety przy napisie.
Zrobiłam tylko mały błąd, bo najpierw przykleiłam tło, a dopiero potem wstążki. Na przyszłość muszę o tym pamiętać.

Jeśli chodzi o kartki wielkanocne, to przeraził mnie kogut. Ale jak poszperałam trochę po niezawodnym Pintereście znalazłam kilka fajnych grafik i jakoś poszło :).


Jest kogucik nawet z rodzinką i czerwony.

Kartka z jakiem i paseczkami sprawiła mi najmniej problemu. Od razu pomyślałam o papierze w paski, który dostałam od dobrej duszyczki, a i jajko się znalazło, które też ma paseczki :).


Gotowy stempelek dostałam od jednej z blogowiczek ale niestety nie pamiętam już od której ...

Tak sobie myślę, że nie wyszły mi najgorzej :). 
Pogodziłam się z tym, że w kartkach stawiam raczej na minimalizm jeśli chodzi o warstwy i dodatki i praca nad nimi idzie mi o wiele sprawniej i przyjemniej :).

W kwietniu tematy poda nam Czarna Dama i aż się boję, bo wiem, że Lidka ma głowę pełną niesamowitych pomysłów. Coś mi się wydaje, że będzie oryginalnie :).

Czytam, czytam :)

Można by powiedzieć, że przez moje prawie 3 tygodniowe leżakowanie z powodu pleców przeczytam sporo książek jednak nic bardziej mylnego ... Były dni, że bezczynnie leżałam, bo każdy ruch sprawiał mi ból. 
Jednak mam dwie skończone książki więc nie jest tak źle :).

Nie pisałam Wam o diagnozie ortopedy, który po rozmowie ze mną stwierdził "Pani za dużo czyta".
Gdyby jeszcze wiedział, że haftuję hihi.
Także wieczory spędzam teraz na siedząco, gdy haftuję i na leżąco kiedy czytam :).

 "Blond gejsza" Jina Bacarr.


Wczesna wiosna 1892 roku przyniosła w Japonii silniejszą niż zwykle porę deszczową. Japończycy nazywają ją "deszczami śliwy", gdyż przychodzi ona, kiedy owoce są już dojrzałe i obiecują nowe podniety. Tak jak dziewczyna, która staje się kobietą. Dziewczyna taka jak ja.

Starożytna japońska tradycja związana z pięknem, erotyką i seksem skrywa wiele tajemnic, które poznać mogą tylko nieliczni. Dla cudzoziemców są one w ogóle niedostępne. Kiedy Amerykanin Edward Mallory w obawie przed zemstą groźnego japońskiego księcia Kira-samy musi ukryć piętnastoletnią córkę w Herbaciarni Drzewa Wspomnień, Kathlene wkracza nagle w zmysłowy świat gejsz.

W czasie kolejnych lat w herbaciarni będącej ekskluzywnym klubem gejsz Kathlene uczy się sztuki uwodzenia i zaspokajania potrzeb mężczyzn. Przygotowuje się także do rytuału "sprzedaży wiosny", czyli utraty dziewictwa.

Mężczyzną gotowym zapłacić za ten zaszczyt jest bogaty baron Tonda-sama, będący na usługach księcia Kira-samy. Baron podejrzewa, że piękna kandydatka na gejszę jest dziewczyną, której na zlecenie księcia od trzech lat poszukuje. Kathlene skrycie pragnie innego mężczyzny, wie jednak, że baronowi nie wolno się sprzeciwić. Gdyby się na to odważyła, ściągnęłaby śmiertelne niebezpieczeństwo zarówno na dom gejsz, jak i na siebie samą...

Książka podobała mi się choć świat gejsz nie do końca został przedstawiony zgodnie z prawdą. Jednak nie jest, to dokument więc autorka mogła puścić wodzę fantazji ... I puściła przez co wyszedł jej erotyk, w niektórych momentach aż przesadzony.
Jednak patrząc na całość książka podobała mi się :).

Tym razem zapisałam tylko jeden cytat z książki.
"W miłości nie ma żadnej logiki."

Następna książka, którą przeczytałam ma bardzo intrygujący tytuł ... "Kot, który bawił się w listonosza" Lilian Jackson Braun.


Jim Qwilleran niespodziewanie odziedziczył miliony... i w tej całkiem nowej, choć nie całkiem niemiłej sytuacji czuje się dość niezręcznie. Jego dwa koty syjamskie, Koko i Yum Yum, szybko przystosowały się do luksusów wielkiej rezydencji, natomiast ich opiekun stara się odnaleźć pośród wyższych sfer, zatrudniając nader ekscentryczną gospodynię. Spokoju nie daje mu tajemnicze zniknięcie pewnej pokojówki, a jego najgorsze przeczucia wkrótce potwierdza brutalne morderstwo.

Jest, to tom 6 z serii opowiadającej o losach dziennikarza Quillerana oraz jego dwóch wiernych kocich towarzyszy.
Na szczęście każdy tom jest o czymś innym więc spokojnie mogłam sobie tą książkę przeczytać.
Fajna nie za długa zagadka kryminalna, która dzięki kotom, a zwłaszcza Yum Yum dostarcza nam też sporo humoru.

Pora na rozliczenie z wyzwań czytelniczych ;).

Pierwsze, to wyzwanie czytelnicze u Ani Jacewicz.


Zgodnie z zasadami moja lista prezentuje się tak:

Nr książki/tytuł, autor/ilość stron/suma/ile zostało

1. "Cel matrymonialny" Isabel Wolff/166/166/3484
2. "Orbity Morgana" Ziemowit Duliński/54/220/3430
3. "Przyzwoitka" Laura Moriarty/413/633/3017
4. "Karuzela" Rosamunde Pilcher/186/819/2831
5. "Blond gejsza" Jina Bacarr/416/1235/2415
6."Kot, który bawił się w listonosza" Lilian Jackson Braun/189/1424/2226

Przy następnej książce zejdę poniżej 2000 :).

Drugie wyzwanie, w którym biorę udział zorganizowane jest przez Wiedźmę.



Kolor - blond
Zwierzę - kot
I kolejne dwie pozycje skreślone :).

Zaczęłam od bólu pleców, to i skończę ;).
Dziewczyny dziękuję Wam za całe wsparcie. Podziałało :). W końcu mogę normalnie funkcjonować. Plecy mnie już nie bolą tylko pobolują od czasu do czasu ale inaczej już nie będzie ;).
Cieszę się, że spodobały Wam się kolejne bombkowe hafty :).

Skrawek papierowego nieba ...

Skrawek papierowego nieba chce nam podarować Sylwia Murzynowska z bloga Ruda mama i jej pasje.


Zapisy do 10 kwietnia.

Jako Top komentatorka mam podwójną szansę :).

środa, 15 marca 2017

Bombkujemy - marzec :)

Zanim przejdę do bombek chciałam Wam podziękować za wszystkie życzenia powrotu do zdrowia. Po dwóch tygodniach zastrzyków ból się zmniejszył ale nadal jestem na tabletkach przeciwbólowych. 
Mam nadzieję, że może jeszcze z tydzień się pomęczę, a potem będę sprawna jak gazela ;).

Na szczęście mogę coraz więcej siedzieć, bo już się bałam, że nie dam rady napisać posta w terminie ... Mowa oczywiście o mojej zabawie w haftowanie bombek :).

Niestety w tym miesiącu nie mam gotowych już zawieszek ale cieszę się, że zdążyłam chociaż wszystko wyhaftować, bo część bombek powstawała w pozycji horyzontalnej ...

Standardowo obowiązkowe do wyszycia były trzy bombki. U mnie jeszcze nie wyprane ani nie wyprasowane.




Czwartym nie obowiązkowym haftem była świąteczna babeczka. Wysłałam dziewczynom po dwa wzorki i miały sobie wybrać ten, który bardziej się im spodoba.

Ja zrobiłam dwa :).



Zdjęcie zbiorcze bez ostatniej babeczki, bo skończyłam ją z dwie godziny temu :).


Tutaj widać, że bombka wyszyta na czerwonym tle jest większa od pozostałych, a to za sprawą rzadszej kanwy. 
Mam jeszcze małe kawałki zielonej i czarnej, których się pozbędę dzięki tej zabawie :).

Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu będę mogła już prasować i wykończę moje hafty. Dzięki czemu będę miała kolejne brokatowe zawieszki.

Dziewczyny poniżej podpinajcie swoje linki z bombkami i wyczekujcie kolejnych wzorków :).

Dziękuję za wszystkie komentarze dotyczące mojego pudełka i kolczyków. Dzięki Wam leżakowanie nie było takie straszne ;).


środa, 8 marca 2017

Szybko, bo boli ...

Dziewczyny, kobietki, kobiety w dniu naszego święta życzę nam wszystkiego najlepszego i niech się spełnią wszystkie marzenia każdej z nas :).
Zdjęcie z czeluści internetu.

Dzisiaj będzie szybki wpis ...
Od ponad tygodnia dostaję zastrzyki i jestem na lekach przeciwbólowych. A poprawa jest minimalna.
Niestety przypomniał sobie o mnie mój kręgosłup (mam dyskopatię lędźwiową) i ciężko mi się chodzi, siedzi, a leżenie już mi bokiem wychodzi ...

Ten post piszę na raty, bo nawet 5 minut sprawia mi ból ale zaciskam zęby i piszę :).

Pokażę Wam dzisiaj moje dwie zaległe prace. Jeszcze z tamtego roku ;).

Siostra dała mi pudełko po butach i poprosiła żebym je ozdobiła, bo chce w nim trzymać różne pierdołki do tworzenia dla dzieci.
Postawiłam na motyw kwiatowy. Szkoda tylko, że nie miałam serwetek z frezjami ulubionymi kwiatkami siostry.

Na szczęście pudełko się spodobało, a to najważniejsze :).





Zielony, to ulubiony kolor siostry stąd taki dół. Góra pudełka jest też "przetarta" zieloną farbą w sztyfcie ale słabą ją widać ...
Trochę jestem nie zadowolona ze spękań ale wciąż się uczę :).

Drugą zaległą pracą są kolczyki, o które poprosiła mnie mama. Podarowała je w prezencie jako dodatek do kasiory ;).



Są, to moje drugie kolczyki wykonane metodą sutasz. Myślę, że nie wyszły najgorzej ...

Muszę sobie dokupić elementy do tworzenia biżuterii, bo na te "rozwaliłam" dwie pary kolczyków żeby mieć duży koralik i bigle ;).
Sznurki też mam tylko dwa kolory, a chciałabym wykonać jeszcze parę kolczyków i może kiedyś jakąś bransoletkę ...

Ok, zmykam ...
Jeszcze raz wszystkiego najlepszego i dziękuję za wszystkie komentarze pod wcześniejszym postem.