niedziela, 23 października 2016

Koniec i początek :)

Pod koniec września skończyłam obraz "projekt rodziców". Trochę mi zeszło z haftowaniem go. Miałam nawet pół roczną przerwę ale po około dwóch latach jest gotowy :).


Rodzice wiedzieli co haftuję, bo sami sobie taki widoczek wybrali. Na szczęście w wersji wyhaftowanej też im się spodobał ;).
Z danych technicznych haftowałam go muliną PND, składa się z 87 kolorów i 67,452 krzyżyków. Haftowałam go na kanwie 14 i mierzy 56x38 cm.

Teraz czekam aż rodzice go oprawią :).

Niedawno i u nas na ścianie pojawiło się coś nowego ...


Całkiem zapomniałam o tym hafcie. Kiedy go skończyłam też nie pamiętam ale śmiało można liczyć w latach ...
Haftowałam go jeszcze wspólnie z innymi dziewczynami w tzw. RR. Teraz już nie widzę takiej formy zabawy. Pewnie przez to, że wiele osób się na niej zawiodło (i ja mam taki haft).
Dla tych co nie wiedzą w zabawie brało udział np. 9 osób i właścicielka kanwy haftowała pierwszy szczegół z obrazka tutaj ciasteczka. I przesyłała tą kanwę do następnej osoby, która haftowała kolejny element i tak po kolei. Taki łańcuszek hafciarki. Także każda z nas miała coś wyszyte przez uczestniczę zabawy. Oczywiście były terminy, najczęściej po 2 tygodnie na obrazek. 

Mój wisi teraz w kuchni. Oprawiłam go w antyramę.

Obecnie haftuję jeden z dwóch tajnych projektów ...

Jest, to Kora pies rodziców Pieronka. Haft chcemy sprezentować im pod choinkę.



Do pieska brakowało mi sporo kolorków więc za jednym zamachem zamówiłam też muliny do innych haftów - 155 sztuk, a to i tak nie wszystkie ...

Część mulin mam już podzielonych, schematy wydrukowane i czekają teraz na swoją kolej.


Układ jest przypadkowy. 
Mam tutaj króliczki, Pragę, tajny projekt (niektóre z Was pewnie widzą co, to za haft ale proszę ciii), laleczkę i haftowaną również przez wiele z Was tęczową różę.

Dziękuję dziewczyny za wszystkie komentarze dotyczące moich wrześniowych zdjęć. Jest mi niezmiernie miło gdy tak mnie wychwalacie i doceniacie. Jest, to bardzo budujące. I mam coraz większą ochotę na nowe i jeszcze lepsze zdjęcia. 

sobota, 15 października 2016

Wrzesień w obiektywie :)

Wrzesień w obiektywie czyli przyszła pora na moją interpretację wiersza w zabawie u Czarnej damy :).


WRZESIEŃ - G.Karasiewicz 

 Jeszcze lato nie odeszło,
 a już jesień bliska.
 Wrzesień milczkiem borowiki
 skrył we wrzosowiskach,
 na polany rude rydze
 stadkami wygonił
 i rumiane jabłka strąca
 raz po raz z jabłoni.
 Jeszcze słońce o południu
 tak potrafi przypiec,
 jakby to nie wrzesień rządził,
 lecz upalny lipiec.
 Ale już chłodniejsze noce
 niż bywały w lecie.
 Liściom - żółknąć czas,
a ptakom - za morza odlecieć!

Moja interpretacja ...

"... już jesień bliska."


Takie maleństwa znaleźliśmy na wycieczce rowerowej do pewnego pałacu ;). W sumie, to były jego ozdobą :).

"... skrył we wrzosowiskach ..."


Spodobały mi się osłonecznione pajęczyny, a że pająk się napatoczył, to też go uwieczniłam.
Oczywiście cały czas byłam gotowa do ucieczki haha.

"... na polany rude rydze ..."


W moim regionie niestety nie ma w tym roku grzybków. Nad czym bardzo ubolewam ale mamy za, to ogrom kleszczy grr.
Może na zdjęciu nie rydz ale chociaż rudy :).

"... stadkami wygonił ..."


Ostatnia rowerowa wyprawa przed pogorszeniem pogody. Po prawej hołda :).
Do miejsca docelowego pojechaliśmy takim skrutem, że objechaliśmy całą kopalnię wzdłuż i w szerz ...

" Jeszcze słońce o południu ..."


Kolejna wycieczka z nadzieją na znalezienie grzybków zakończyła się fotografowaniem otaczającej nas przyrody :).

 "... jakby to nie wrzesień rządził,
 lecz upalny lipiec."


Pędzę na autobus, odwracam się, a za mną takie cuda. 
Telefon w rękę i napstrykałam chyba ze 30 zdjęć hihi.

Do końca roku zostały jeszcze tylko trzy wiersze do zinterpretowania ale wiem od Lidki, że będzie kolejna zabawa zdjęciowa więc moja ciekawość już się uruchomiła :).

Poszczęściło mi się :)

Na początku października poszczęściło mi się w dwóch losowaniach candy :).

1 października wygrałam u Agnieszki Jakubicz.

Zobaczcie jakie cuda dostałam :).


Rzeczy potrzebne do haftowania, robienia kartek. I ten wieszaczek ach ...
Aaa były jeszcze pyszne mleczne czekoladki kokosowe ;).

Jeszcze zbliżenie na kartkę i broszkę zrobione przez Agnieszkę. Cudeńka :).


Już niedługo kartkę wręczę mojej mamie na urodziny :).

Natomiast 6 października wygrałam książkę u cecyliarodzinaidom.


Miałam zacząć czytać inną książkę ale zacznę chyba od tej :).

Dziewczyny raz jeszcze dziękuję za zorganizowanie zabaw i szczęśliwe losowania dla mnie z super prezentami :).

czwartek, 6 października 2016

A może by tak ...

Dziewczyny przeglądałam ostatnio moje prace i znalazłam trzy hafty, które nie znajdą już u mnie zastosowania. Mam inne w planach :).

I tak sobie pomyślałam, że może, któraś z Was chciałaby je przygarnąć w formie wymianki ...

Do zaoferowania mam renifera, zajączki i jajko.

Wymiary renifera, to 20x12,5 cm. Jest, to wymiar haftu nie całej kanwy.


Wymiary zajączków, to 24,5x14 cm.


Wymiary jajka, to 36,5x27 cm. Tutaj i powyżej też jest, to rozmiar haftu.


Jajko jest wyhaftowane prosto :)

Zawijaski w jajku są połączeniem nici kokardy i kwiatków.


Mam nadzieję, że znajdą się chętne osoby.

A teraz co chciałabym w zamian ...

Dziewczyny nie mam maszynki do wykrojników więc jest u mnie licho z wszelkimi scrapkami.
Krótko mówiąc ucieszyłabym się z wszelkich wycinanek typu kwiatki, listki, ramki itp. Głównie zależałoby mi na takich uniwersalnych ale kilka typowo świątecznych (BN, W) też może być.
Oczywiście inne przydatne rzeczy do robienia kartek też mogą być jak papier, tasiemki, wszelkie ozdóbki ale niech "bohaterem" wymianki będą srapki :).

Podsumowując:
- osoby chętne proszę o napisanie w komentarzu, który haft wybierają. Będą trzy losowania więc można się zapisać na każde.
- ja Wam daję haft Wy mi scrapki,
- zapisy są do 30 października.
- mam prośbę o umieszczenie banerka na swoim blogu.


To jak będą chętne osoby? 
Ucieszę się nawet z trzech po jednej na każdy haft :).

P.S.
Obrazki prasowałam przy sztucznym świetle i dopiero rano zobaczyłam niedociągnięcia. Oczywiście zostaną poprawione :).

Dziewczyny dziękuję za Wasze komentarze pod ostatnimi postami. Rady dotyczące doniczek na pewno wykorzystam :).

środa, 28 września 2016

Doniczki :)

Jak wiecie w tym roku zaczęłam moją przygodę z decoupage i choć ostatnio nie pokazałam żadnej pracy, to cały czas coś tam robię i nazbierało mi się kilka zaległych postów z nimi ...

Dziś pochwalę się doniczkami. Moją dumą :).

Oj, zanim się za nie zabrałam, to miałam wiele stresu czy mi wyjdą tak jak chcę. Na szczęście udało się i muszę się pochwalić, że poszły mi nawet sprawnie :).

Tak wyglądały przed rozpoczęciem pracy.


Plan miałam taki: pomalować je na biało, papierem ściernym zrobić przetarcia, przykleić serwetkowe motywy i polakierować.

Oto efekt końcowy :).

Doniczki na kwiatki.


Doniczki na poziomki.


Oraz doniczki na pomidorki.


Niestety musiałam przez przypadek usunąć zdjęcia z roślinkami więc mam tylko takie bez zastosowania.

Jest tylko jeden mankament. 
Wiadomo doniczki na dole mają dziurki i na podstawkach zbiera się woda co z czasem spowodowało, że podstawki niezbyt ładnie się prezentują.
W przyszłym roku przemaluję je jeszcze raz farbą i pomaluję lakierem wodoodpornym :).

Teraz w doniczkach mam jeszcze poziomki i różne kwiatki ale są na etapie, że "jeszcze daję im szansę" dlatego nie robiłam nowych zdjęć.

Miłe zaskoczenie ...

Parę dni temu znalazłam w skrzynce kopertę, a w niej nowy numer "Igłą Malowane" :).

Dwa miesiące temu zostałam wybrana do recenzji poprzedniego numeru i myślałam, że jest, to jednorazowa akcja, a tu niespodzianka :).

Super, bo chętnie i tym razem wyrażę swoje zdanie na temat gazetki :).

W tym numerze okłada bardziej mi się podoba. Nie dość, że jest bardziej kolorystyczna, to od razu widać różnorodność numeru.


Standardowo pierwsze strony gazetki pokazują nam co możemy znaleźć na następnych kartkach.


Na pierwszy rzut mamy trochę wspomnień letnich wakacji czyli marynarskie motywy.


I latarnie, które chyba podobają mi się najbardziej z całego numeru. Mam tylko jedno ale ... wszystkie trzy stanowiłyby fajny komplet gdyby nie, to, że niebieskie są bardzo do siebie podobne.


W aktualnym numerze nie zabrakło też zwierzątek. Mamy coś dla dzieci.


Hipcio jest cudny :).

I dla nieco starszych.


Podoba mi się, że pokazano różne zastosowania haftu.

Jest też brązowy kociak.


Wzorki fajne i choć brąz jest moim ulubionym kolorem, to tutaj jest tych odcieni za dużo. Jest trochę nudnie ... Podobałyby mi się jaśniejsze tła.

W gazetce jeż też wzorek dla lubiących podróże albo chociaż haftowanie krajobrazów ;).


Toskania - jest jednym z moich marzeń podróżniczych ale nie w takiej wersji. Wolałabym bardziej rzeczywisty obrazek, a nie taki "rysowany".

Na następnych stronach mamy trzy schematy kwiatków. One są zawsze na czasie :).

W poprzednim numerze były słoneczniki do wykorzystania jako obraz lub poduszki, a teraz mamy obrus.


Widziałyby mi się jakieś delikatne kontury ...

Początki jesieni są trochę "mroczne" więc mamy też odpowiedni hafcik ;). A zaraz za nim różnorodne i kolorowe kwiatki wyszyte haftem wstążeczkowym.


Oczywiście nie brakuje czytelnego kursu jak wyhaftować taki obraz.


Na końcu gazetki niezmiennie część asortymentu sklepu.


Myślę, że w tym numerze zarówno osoba zaczynająca przygodę z haftem jak i już bardziej doświadczona znajdzie coś dla siebie.

Dziękuję bardzo firmie http://www.coricamo.com/ za kolejną możliwość zrecenzowania gazetki :).

Dziewczyny cieszę się ogromnie, że z chęcią odwiedziłyście ze mną Ogrodzieniec choć tylko wirtualnie ;). 
Czytając Wasze komentarze widzę, że każda z Was, która tam była osobiście jest tym miejscem oczarowana tak samo jak ja :).
W te wakacje odwiedziłam też inną miejscowość z zamkiem więc spodziewajcie się kolejnej "wycieczki" :).

środa, 21 września 2016

Ogrodzieniec :)

Marzy mi się żeby zobaczyć wszystkie zamki, pałace czy ich ruiny znajdujące się w Polsce. A, że jest ich dość sporo, to mam w planach chociaż część, tych najbardziej znanych :).

Niedawno udało mi się zrobić kolejny krok do przodu w moich marzeniach i odwiedziliśmy Zamek Ogrodzieniec.

Zamek Ogrodzieniec, a raczej jego ruiny leży na najwyższym wzniesieniu Jury Krakowsko-Częstochowskiej we wsi Podzamcze. 
Należy do turystycznego Szlaku Orlich Gniazd.
Zamek został wybudowany w XIV-XV w.
Zainteresowanych zapraszam na oficjalną stronę zamku TUTAJ.

Przy zamku znajduje się też wiele atrakcji tzw. park rozrywki, a w nim m.in. Park Doświadczeń Fizycznych, Park Miniatur czy tor saneczkowy. Więcej informacji TUTAJ.

Oczywiście są też pamiątki jak i coś do zjedzenia i wypicia :).

A tak wygląda zamek moimi oczami :).




Widoki podczas zwiedzania ruin.




 Przykłady z sali tortur ...





Na terenie zamku jak i wokół znajduje się wiele ciekawych skał.

Skała nazywana Wielbłądem, Kaczorem czy Sfinksem, a ja zobaczyłam potwora z Loch Ness i moja mama też :).


Tutaj zobaczyłam "twarz", a raczej jej prawy profil :).


 I jeszcze taka dla ciekawskich ;).


Byliśmy też w Parku Miniatur, w którym można zobaczyć Szlak Orlich Gniazd w skali 1:25 rozciągający się od Krakowa aż po Częstochowę.

Mnie najbardziej zaciekawił Smok Wawelski.


Oraz makieta Zamku Ogrodzieniec na tle dzisiejszych jego ruin.


Ze Szlaku Orlich Gniazd mogę odhaczyć już Kraków, Pieskową Skałę i Ogrodzieniec. Reszta przede mną :).

W odległości około 1,5 km od ruin Zamku Ogrodzieniec znajduje się Gród na Górze Birów.

Gród Królewski stylizowany na słowiańską twierdzę, który według badań archeologów istniał rzeczywiście na przełomie XIII i XIV wieku.

Do Grodu prowadzi kilka schodków ;).



Podczas podziwiania widoków niedaleko nas usiadł zmęczony gołąbek.


Wycieczkę uważam za bardzo udaną i jeśli tylko będziecie mieć okazję być w okolicy, to polecam :).
My może wybierzemy się też w przyszłym roku ale tym razem na XX Turniej Rycerski.

Dziewczyny dziękuję za wszystkie komentarze pod ostatnim postem. Cieszę się, że podobają Wam się moje zdjęcia, które robię z wielką ochotą :).
Oczywiście będę pokazywać jak się coś pojawi w klatkowej ramce ale póki co mam inne projekty do wykonania.