piątek, 28 września 2012

Wrześniowe wakacje :)

W zeszłym roku pojechaliśmy we wrześniu nad morze i bardzo nam się podobało. W tym roku wybraliśmy góry przy Jeziorze Żywieckim.

Wrześniowe wakacje bardzo mi odpowiadają ponieważ nie ma takiego natężenia turystów i ceny są bardziej przystępne, bo jest już po sezonie.

Zdarzało się, że po szlakach górskich wędrowaliśmy sami :). 

Przygotowałam dla Was kilka zdjęć można by rzec, że jest ich sporo :), ale na prawdę starałam się wybrać ich jak najmniej. Może przywołają w Was wspomnienia albo zachęcą do odwiedzenia :).

Nie będę Wam opisywać wszystkich miejsc gdzie byliśmy, bo było ich sporo. Będę po prostu przy zdjęciach umieszczać krótkie informacje :).

Zdjęcia Jeziora Żywieckiego z różnych miejsc, a nawet miejscowości :).

 

Płynąc rowerkiem wodnym.


 Zapora ziemna w Tresnej.


Widok z Góry Żar.


Kiczera  z widokiem na zbiornik wodny elektrowni szczytowo-pompowej.


Widok z Grojca Małego.


Z Grojca Średniego. Na Grojec nie weszliśmy, bo pomyliliśmy drogę :).


Kolejką na Szyndzielnię.


Klimczok-szczyt. Z widokiem na schronisko.


W drodze powrotnej z Klimczoka.


I kilka zdjęć nie związanych z widokami ze szczytów :).











Mam nadzieję, że spodobały się Wam zdjęcia i  choć na chwilę zapomniałyście o codziennej bieganinie :).

Mi przez ostatni okres nazbierało się masę zaległości blogowych :(. Postaram się sukcesywnie wszystko uregulować, a zwłaszcza odwiedziny u Was.

Oj denerwują mnie te zmiany w blogerze. A zwłaszcza w pisaniu posta. Ja swoje, a on swoje. Zwłaszcza w formie zamieszczania postów. Skoro wszystko jest w równych odstępach, to skąd te niedoskonałości !!!
Ech ...

TuSal 2012

Mam nadzieję, że organizatorka zabawy wybaczy mi to opóźnienie ale jest ono spowodowane wyjazdem wakacyjnym i remontem kuchni.


wtorek, 21 sierpnia 2012

RR torebkowy zakończony ?!

Jakieś dwa lata temu albo i dłużej (jeszcze na starym blogu) zorganizowałam popularną ostatnimi czasy zabawę w wspólne haftowanie tzw. RR.
Chętne osoby na wyszywanie torebkowego słownika znalazłam raz dwa. Niestety szybko się okazało, że nie będzie to przyjemna zabawa.

Nie będę się rozpisywać, bo z uczestniczkami zabawy wiele przeszłyśmy i na pewno żadna z nas nie chce wracać do tego ciesząc się, że w końcu mamy słowniki u siebie.

Powiem tylko tyle, że udział w zabawie brały mogłoby się zdawać osoby dorosłe, które same z własnej woli przyłączyły się do zabawy, a nie obyło się bez kłamstw i zawalania terminów (ech niektóre osoby miały dużą wyobraźnię !!!).

Miałyśmy z dziewczynami dużego pecha, bo na 9 uczestniczek zabawy aż 4 nawaliło. Nie będę mówić kto to był, bo niektóre z tych osób nic sobie z tego nie robiły ...

Pragnę jedynie podziękować za zabawę Aneladgam, Ona_i_ja, Isanie, i Urbasi, które wytrwały do końca zabawy :).

Skończony słownik torebkowy powinien wyglądać tak:


Mój wygląda tak:


Ostatnią torebkę jaką haftowałam była "sleeping bag" na kanwie Isany.


Wedel zasad oprócz notesu na zapiski każda z nas miała dołączyć do woreczka jakiś drobiazg dla danej osoby. Ja dostałam takie niespodzianki.


Jeszcze raz dziękuję Wam dziewczyny za zabawę, a przede wszystkim za wytrwałość :).

TuSal 2012, wygrane w candy

17 była kolejna data nowiu w naszej słoiczkowej zabawie. Ja jak zwykle z małym opóźnieniem prezentuję mój słoik.


Przez okres wakacyjny bardzo powoli zwiększa mi się zawartość słoika.

Ostatnio dotarło do mnie parę zaległych wygranych w candy.

16.06. wygrałam candy u Karli.


Dostałam śliczny, kwiatowy komplet biżuterii :).

30.06. wygrałam candy w Artystycznej Krainie.


Wygrałam gumowe bloczki do samodzielnego stworzenia stempelka :).

01.07. wygrałam candy u Malcziki.


Dostałam książkę "Relikwia".

W piątek dostałam niespodziankę od Aneladgam za udział w konkursie na jej kulinarnym blogu.


Madziu dziękuję za cudny magnesik na lodówkę. Nie spodziewałam się więc sprawiłaś mi wielką radość :).

wtorek, 24 lipca 2012

TuSal 2012, kolejna odsłona słoiczka

Dzisiaj na szybko już siódma odsłona naszego TuSal-owego słoiczka. W tym miesiącu za wiele nie przybyło ...


Zdjęcie robione w nocy przy sztucznym oświetleniu. W ciągu dnia nie było nawet kiedy ...

sobota, 30 czerwca 2012

Moje, wszystko moje :)))

Dzisiaj będzie chwalipięcki post :). Pokażę Wam co sobie w ostatnim czasie kupiłam, a co dostałam.

Od jakiegoś czasu można by nawet powiedzieć paru lat polowałam na wielkanocne foremki do ciasteczek i dopiero będąc u rodziny 300 km od domu takie znalazłam :).


Są baranki, zajączki, jajeczko i ptaszek :).

Na wyjeździe kupiłam też sobie trzy książki :).


To teraz pokażę jakie dostałam prezenty na urodziny. Oczywiście nie wszystkie :).

Od koleżanek:


Od koleżanek blogowych: Obsesji Kasiulka i Aneladgam.


Od razu widać, że moje koleżanki wiedzą co lubię :). Jeszcze raz dziękuję Wam za super prezenty :).

W tym tygodniu dostałam też paczkę z wygraną z candy :).

16.06. wygrałam candy u Karoli.

Dostałam cudne broszki :).


czwartek, 21 czerwca 2012

Same nowości :)

Jakiś czas temu odprawialiśmy z mężem nasze urodziny. Tak się złożyło, że większość smakołyków na naszym stole była nowościami dla nas jak i dla gości.

A, że wszystkim wszystko smakowało, to mogę się podzielić z Wami przepisami :).

Zacznę może od deseru :).

SERNIK Z BRZOSKWINIAMI OD KUZYNKI ANI


CIASTO:
- 5 żółtek,
- 3 szkl. mąki pszennej,
- 1 margaryna,
- 3 łyżki cukru,
- 2,5 łyżeczki proszku do pieczenia.

Przed robieniem ciasta wyjmujemy margarynę z lodówki żeby nam zmiękła.
Z wszystkich składników zagniatamy ciasto. Ciasto dzielimy na dwie części. Większą wykładamy na blachę, mniejszą wkładamy do zamrażarki.

MASA SEROWA:
- 1 kg sera z wiaderka (naturalny),
- 2 jajka,
- 1 budyń śmietankowy (Delecta na 3/4 mleka),
- 1/2 szkl. cukru,
- 1/2 margaryny.

Miksujemy margarynę, cukier i jajka. Potem dodajemy ser, a na końcu budyń.
Masę wykładamy na ciasto.

Na masę serową kładziemy pokrojone w kostkę BRZOSKWINIE z puszki.

PIANA:
- 5 białek,
- 3/4 szkl. cukru,
- budyń śmietankowy.

Białka ubijamy ze szczyptą soli. Dodajemy cukier potem budyń.

Piankę wykładamy na brzoskwinie.

Na panie ścieramy na tarce ciasto z zamrażalnika.

Piec 50 minut.

Może wydaje się, że przy tym serniku jest dużo roboty ale w rzeczywistości przygotowanie go do pieczenia idzie bardzo sprawnie.
A ten smak, to "niebo w g...". Jest pyszny, lekki i puszysty, a co najważniejsze nie jest suchy.

Drugie ciasto wymyślił mój kuzyn Łukasz :).

CIASTO ŁUKASZA Z NUTELLĄ


1. Robimy jasny biszkopt z 4 jajek.
2. Po upieczeniu i ostygnięciu kładziemy na wierzch Nutellę (słoiczek 350 g).
3. Pieczemy biszkopt z różowym kisielem również z 4 jajek. Gdy ostygnie przykrywamy nim ciasto z Nutellą.
4. Na "ciemny" biszkopt kładziemy ubitą bitą śmietanę (z niecałego litra mleka).
5. Wierzch posypujemy startą czekoladą.

BISZKOPT:
- 4 jajka,
- 4 łyżki cukru,
- 4 łyżki mąki pszennej,
- 1 czubatą łyżeczką proszku do pieczenia,
- 2 łyżki wody (+ 1 łyżka mąki).

Do białek dodajemy szczyptę soli i ubijamy na sztywną pianę. Dodajemy wodę, cukier i żółtka. Ubijamy tak długo aż mama zbieleje. Łączymy mąkę z proszkiem i delikatnie mieszając dodajemy po trochu do ciasta.
Pieczemy około 30 minut.

Do bitej śmietany możemy dodać żelatynę, będzie wtedy "mocniejsza".
2 łyżeczki żelatyny zalewamy 3 łyżkami wody. Mieszamy i odstawiamy na 10 minut. Garnuszek z żelatyną stawiamy na ogniu i mieszamy aby się rozpuściła (tak do połowy). Zdejmujemy z ognia i cały czas mieszamy. Ciepłą wlewamy do ubitej śmietany i mieszamy.

Zdjęcie ciasta może nie wyszło mi zbyt apetycznie ale ciacho jest pyszne.
Dzięki Nutelli jest trochę słodkawe ale dla łasuchów w sam raz :).

Deser już był, to teraz czas na zagryzkę :).

Tym razem mam przepis od sąsiadki :).

CHRUPIĄCE KĄSKI


SKŁADNIKI:
- 1 kg piersi z kurczaka,
- 1 większa cebula,
- 1,5 łyżki vegety,
- 2 łyżki oleju,
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej,
- 2 jajka.

Kroimy pierś na 2-3 cm kawałki (mi bardziej smakowały takie cieńsze). Kroimy drobniutko cebulę. Dodajemy pozostałe składniki i wszystko mieszamy. Wkładamy na noc do lodówki.
Przed upieczeniem dodajemy jeszcze jedno jajko i mąki ziemniaczanej na tyle aby otrzymać konsystencję ciasta (lepiej jak będzie trochę gęstsze). Przy pieczeniu ma się zrobić chrupiąca skórka wokół mięsa.
Pieczemy na oleju jak placki na rumiano.

"Placuszki" są przepyszne. Wszystko super przechodzi przez noc przyprawami i są takie soczyste, pycha :).

Udało mi się zrobić tylko jedno zdjęcie, bo padł mi aparat, a potem wszystkie znikły ... :).

Na kolację urodzinową podałam m.in. pyszne mielone, które jadłam w tym roku na komunii :).

MIELONE Z NIESPODZIANKĄ


SKŁADNIKI:
- mięso mielone,
- pokrojone pieczarki (surowe),
- starta marchewka,
- pokrojona natka pietruszki,
- starty ser żółty.

Przygotowujemy mięso mielone tak jak na kotlety. Formujemy duże kulki, spłaszczamy je i nakładamy farsz (wszystkie składniki razem wymieszane, nie przyprawiamy). "Sklejamy" brzegi i gotowe.
Łatwiej uformować po nałożeniu farszu podłużne kotlety.
Pieczemy tak jak standardowe mielone.

Na komunii była masa różnych mięs ale ja zajadałam się tylko tymi kotlecikami :).
Dzięki pietruszce i soku z pieczarki kotlety mają pyszny, niepowtarzalny smak. Szczerze polecam :).

Mam nadzieję, że spodobały Wam się moje przepisy i skorzystacie z nich w niedalekiej przyszłości :).

Faktycznie dziewczyny u nas też na warkocz z dwóch pasemek mówi się "kłos". Gdzieś mi ta nazwa umknęła :).

Emade76: Madziu dziękuję za link do koszulek z banknotów :).