No, tylko popatrzcie na tego pączusia... I jeszcze jest cały różowiutki :).
Jak tylko zobaczyłam ten wzór, to w ciągu kilku dni haft był gotowy hihi.
Nie mogłam się oprzeć zrobieniu większej sesji pączkowi i dobrałam jeszcze "słodkie" tła :).
Pączuś załapał się jeszcze na sesję na balkonie, bo po sobotnich przymrozkach padły mi wszystkie kwiatki...
Mała rzecz, a sprawiła mi wiele radości :).
Pączuś jest wyszyty na plastikowej kanwie, podkleiłam haft białym filcem i wylądował na lodówce w formie magnesu :).
Dziękuję za wszystkie komentarze, które u mnie zostawiacie :).



















































