26 czerwca w końcu udało nam się pojechać na wycieczkę.
Wiedziałam już, że do Bielsko-Białej ale pytanie, gdzie. Bo były dwie opcje - górska i miastowa (tak je sobie nazwałam).
Wiedziałam, że Pieronek wybierze górską ;).
Jadą? Jadą :)
Pytanie, o której...
Jak najwcześniej żeby uniknąć kolejek, bo jednak strach przed wirusem jeszcze jest...
Wszystko wiadomo możemy jechać :).
Tylko co z tą pogodą...?
Sprawdziłam w trzech różnych miejscach i...
1. Będzie padać od rana,
2. Będzie padać od 11 plus burza, pioruny,
3. Będzie padać od 13 plus burza, pioruny...
Na drugi dzień wczesna pobudka, zakończona lekkim spóźnieniem. Ale współtowarzysze (Agnieszka z bratem zwanym Hermano) wyprawy szybko nam, to wybaczają. Nie mają wyboru hihi.
Świeci piękne słońce i jest ciepło, za ciepło...
Pierwszy punkt wycieczki - Kolej linowa Szyndzielnia.
Wita nas stara gondola :).
Jest też informacja o noszeniu maseczek na terenie kolejki i dezynfekcji rąk. Stosujemy się :).
Przy górnej stacji kolei stoi wybudowana wieża widokowa ZIAD.
Wysokość całkowita 20m.
Skorzystaliśmy z okazji, że byliśmy sami i weszliśmy na tą wieżę.
Ja z moim lękiem wysokości i lekkim strachem.
Stąd też myślę brak zdjęcia samej wieży ;).
Widok z góry...
Tutaj zauważyliśmy już, że nadchodzą chmury i spadło kilka kropli. Ale pełni wiary, nadziei i z uśmiechami na buzi ruszyliśmy na szczyt Szyndzielni (1028 m n.p.m) do schroniska.
W drodze było już słychać grzmoty i niebo było coraz bardziej zachmurzone...
Ja chciałam iść dalej oślepiona chyba wizją zdobycia kolejnego szczytu :).
Na szczęście reszta ekipy powiedziała, że czekamy co będzie dalej...
Nadchodzi...
O 11 zaczęło lać i błyskać się.
A tak zmieniał się widok w ciągu kilku sekund przed, w trakcie i po burzy...
Gdy pogoda się uspokoiła ruszyliśmy w dalszą drogę na Klimczok (1117 m n.p.m).
Szczyt zdobyty z widokiem na Schronisko PTTK Klimczok na Magurze.
Po odpoczynku i posileniu się ruszyliśmy w drogę powrotną.
I gdy tylko wspomnieliśmy, że wycieczka się nam udało, bo praktycznie sami byliśmy na szlaku i nikt nam nie przeszkadzał w robieniu zdjęć... ;)
Ludzie zaczęli wychodzić nie wiadomo skąd. Za nami byli, przed nami byli...
Trzy Panie pochylone przy drzewie czymś się zachwycały i robiły zdjęcia.
Powiedziałam, że ja też chcę :).
Okazało się, że obiektem zainteresowania był... Niebieski ślimak.
Pierwszy raz takiego widziałam :).
Zjeżdżając w dół Agnieszka zauważyła wodospad, do którego oczywiście musieliśmy podejść :).
Po tej części wycieczki mieliśmy podjechać jeszcze do kamieniołomów w Straconce (też Bielsko). Ale zrezygnowaliśmy, bo byliśmy już zmęczeni, a przed nami była jeszcze trzecia część wycieczki...
Zamek w Grodźcu.
Niestety zameczek jest własnością prywatną i mogliśmy obejść go tylko w koło ale ja i tak byłam zadowolona :).
W domu byliśmy na późny obiad :).
Z wycieczki wszyscy byliśmy zadowoleni choć zmęczeni i zgrzani :).
Pewnie i u Agnieszki pojawi się kiedyś wpis z tej wycieczki ale na pewno będziemy musieli trochę na niego poczekać.
Prawda Aguś? Hihi ;).
W planach jest jeszcze zwiedzanie samego Bielska ale wtedy podróż odbędzie się już pociągiem... Termin jeszcze nie jest określony...
Także jeśli będziecie w pobliżu, to skorzystajcie i przejdźcie ten szlak co my.
Nie jest długi i w miarę płaski oprócz samego podejścia na szczyt Klimczoka ale zawsze można sobie robić odpoczynki tak jak ja :).
A widoki są śliczne :).
Rozpisałam się, zdjęć dużo, to pora już kończyć wpis :).
Dziękuję za każde pozostawione u mnie słowo :).