Jak tylko moja koleżanka zaszła w ciążę od razu wiedziałam, że zrobię dla niej metryczkę. Trzeba było tylko poczekać na poznanie płci dziecka, a potem datę urodzin :).
Oczywiście robiłam też podchody jak będzie wyglądał pokój dziecka żeby wszystko fajnie pasowało. A jak maleństwo się urodziło, to "nachalnie" dopytywałam się o jego dane :).
Na szczęście nikt się nie domyślił mojego planu :).
A metryczka prezentuje się tak ...
Rodzicom Stasia metryczka się spodobała co mi sprawiło ogromną radość :).
Będąc jakiś czas temu u rodziców zobaczyłam na ich stole śliczne kwiatki z bibuły, które wyglądały jak żywe :).
Po krótkim przeszkoleniu przez moją mamę zrobiłam też kwiatki dla siebie :).
Szkoda, że nie mam zdjęć mamy kwiatków, bo moje nie mają z nimi nic wspólnego hihi.
Mamy mają ładne okrągłe brzegi i nie są tak poprzecinane. Moje żeby jakoś wyglądały są pociachane i posklejane co oko nie widzi ;).
A, że mam kochaną mamę, to powiedziała, że mam się nie przejmować, bo moje też są ładne i wyglądają jak margaretki :).
Dziewczyny dziękuję za wszystkie życzenia powrotu do zdrowia. Powiem Wam, że jest już dobrze :). Niestety dyskopatii nie da się wyleczyć i cały czas muszę o siebie dbać. Co też czynię :).































