środa, 15 lutego 2017

Wyzwania czytelnicze :).

Przeglądając Wasze blogi widzę, że niektóre z Was wręcz pochłaniają książki. I trochę Wam zazdroszczę takiego tempa.
Jeśli jednak o mnie chodzi, to nie mogę narzekać połowa lutego, a ja mam już dwie książki za sobą i trzecia w takcie :).
Jak spełnię wymagania obu wyzwań, w których biorę udział, to będę bardzo zadowolona :).

Książka, którą ostatnio przeczytałam, to "Przyzwoitka" Laury Moriarty.


W 1922 r., jeszcze zanim stała się sławną aktorką filmową oraz ikoną swojego pokolenia, piętnastoletnia Louise Brooks wyjeżdża latem z Wichita w stanie Kansas do Nowego Jorku, by pobierać naukę w awangardowej szkole tańca Denishawn. Ku jej wielkiemu niezadowoleniu towarzyszy jej trzydziestosześcioletnia przyzwoitka. Cora Carlisle nie jest ani matką, ani przyjaciółką, a po prostu szacowną sąsiadką, którą rodzice Louise wynajmują przez wzgląd na przyzwoitość.
Tradycyjna i zacna Cora, która udaje się w tę podróż także z powodów prywatnych, nie zdaje sobie sprawy, na co się zdecydowała. Louise, olśniewająco piękna już w tak młodym wieku i paradująca w słynnej krótkiej fryzurze, znana jest z arogancji, nierespektowania konwenansów oraz z żywej inteligencji. Zanim pociąg zatrzyma się na nowojorskim dworcu Grand Central, Cora nabiera obaw, że pilnowanie Louise będzie co najmniej wyczerpujące, a w najgorszym wypadku wręcz niemożliwe. Ostatecznie jednak te wspólnie spędzone z młodziutką dziewczyną tygodnie okażą się najważniejszym czasem w jej życiu.

Szczerze Wam tą książkę polecam. Ile tam się dzieje ...

Załapały się też dwa cytaty do mojego zeszytu.

"Oto, ile może zdziałać przebywanie w towarzystwie młodych - to wielka nagroda za trud i wysiłek. Młodzi potrafią oczywiście wykończyć, przerazić i traktować protekcjonalnie, znieważyć i ranić nieokrzesanym zachowaniem. ale potrafią także zaciągnąć człowieka, pomimo jego protestów, biadolenia i prób ucieczki, prosto pod okno przyszłości, a nawet przepchnąć go na drugą stronę".

"Czy szaleństwem jest próba życia zgodnie z własnymi oczekiwaniami albo zbliżenia się doń jak najbardziej?"

Pierwsze wyzwanie, w którym biorę udział, to wyzwanie czytelnicze 3650 stron u Ani Jacewicz.


Zgodnie z zasadami moja lista prezentuje się tak:

Nr książki/tytuł, autor/ilość stron/suma/ile zostało

1. "Cel matrymonialny" Isabel Wolff/166/166/3484
2. "Orbity Morgana" Ziemowit Duliński/54/220/3430
3. "Przyzwoitka" Laura Moriarty/413/633/3017

Drugie wyzwanie czytelnicze, w którym biorę udział zorganizowała Wiedźma ;).


Przeczytałam "Przyzwoitkę" więc odhaczyłam sobie osobę ;).

Na szafce mam już przygotowany stosik 6 książek z odpowiednimi wyrazami w tytule :).


Wiosenne candy u Kasi :)


Według zasad zabawy mamy odpowiedzieć na 3 pytania.

- Na jakiej kanwie najchętniej wyszywasz?
Głównie haftuję na 14 i od czasu do czasu na 18. Jestem też przed zakupem 16.

- Jaką muliną najchętniej?
Mam w swoich zbiorach Ariadnę i DMC. Ostatnio korzystam też z zamiennika PND.

- Jakimi technikami oprócz haftu się zajmujesz?
Próbuję swoich sił w decoupage i robieniu kartek.

wtorek, 7 lutego 2017

Coś starego, coś nowego ...

Dzięki temu, że Pieronek pije kawę mam kilka fajnych słoików. Część z nich czeka na swoją metamorfozę, a dwa jeszcze w zeszłym roku dostały nowe "szaty" :).

Zrobiłam z nich wazony dla sierpniowej i październikowej solenizantki.




Mój wazon będzie z tulipanami ale jak wiadomo "szewc bez butów chodzi" ;).

Natomiast w tym roku jeden obrazek od razu po wyhaftowaniu dostał już nawet ramkę :).

Pamiętacie zajączka od "Igłą Malowane", którego dostałam w podziękowaniu za recenzje gazetek?
Oto on w pełnej krasie :).



Kolory są trochę przekłamane ale dzień nie sprzyjał robieniu zdjęć ...

Teraz zajączek czeka na Wielkanoc :).

Dziękuję za wszystkie komentarze pod ostatnim postem.
Mam nadzieję, że dziewczyny, które również układają/mają w planach ułożyć swoje puzzle też pochwalą się swoimi efektami na swoich blogach :).

Cudne papiery :)


niedziela, 29 stycznia 2017

Egoistyczna - ja :)

ELAU Rękodzieło wymyśliła zabawę, w której same mamy zadbać o siebie i sprawić sobie  przyjemność ;).
Żyjemy obecnie w takich czasach, że wszystko szybko gna do przodu, a po drodze jeszcze praca, dzieci, dom. 

A przewodnie hasło zabawy ELAU Rękodzieło brzmi "Każda rzecz, która przyniosła Wam radość i błogi nastrój jest fantastyczna i godna pokazania", więc dlaczego nie skorzystać i pobyć trochę egoistką :).
Mnie nie trzeba było długo namawiać ;).


W styczniu wraz z nowym rokiem postanowiłam ułożyć w końcu puzzle, które dostałam od Pieronka z dwa lata temu :).

Jest, to piękny leopard, którego układałam z 5-6 dni :).


Miałam niezły oczopląs przy tych puzzlach, a w ostatni dzień zrobiłam tylko, to co musiałam i cały dzień układałam :).
Nawet mając 20 kawałków do końca musiałam dopasowywać puzzel do puzzla ...

Ale warto było, a teraz zdobi moją ścianę wraz z tygryskiem :).


Powiszą sobie aż coś wyhaftuję na te ściany, a to pewnie jeszcze trochę czasu potrwa ...

W styczniu do jak najbardziej udanych przyjemności muszę zaliczyć też zakupy, bo która z nas ich nie lubi ;).
Tym bardziej jak są to książki (kupione w B... na wyprzedażach po 9,99 każda) ...


Albo przydasie związane z naszym hobby. 
Tym razem postawiłam na decoupage i kupiłam sobie komplet farbek akrylowych :).


Myślę, że styczeń wyszedł mi dość egoistycznie ;).

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze pod wcześniejszymi postami. Jest, to wielka radość dla mnie, że tyle z Was pamięta o mnie i chętnie mnie odwiedza pozostawiając dobre słowo :).
Jesteście cudowne :).

wtorek, 24 stycznia 2017

Jak Wy, to robicie? :)

W tym roku postanowiłam przyłączyć się do kolejnej edycji wyzwania czytelniczego 3650 stron  czyli czytamy codziennie co najmniej 10 stron. Zorganizowanego przez Annę Jacewicz.


I tak początek roku rozpoczął się super, bo raz dwa przeczytałam ...


Przekomiczna napisana z przymrużeniem oka powieść, pokazująca "od kulis" zmagania samotnej trzydziestolatki za światem, w którym każdy kogoś ma ... lub przynajmniej tak mu się wydaje.

Tiffany Trott jest inteligentna, błyskotliwa, dowcipna... i samotna. Jej życiowym celem staje się znalezienie męża. Umawia się na kolejne randki, ale każda kończy się rozczarowaniem. Równocześnie obserwuje problemy swoich zamężnych przyjaciółek i zaczyna się zastanawiać, czy jej poszukiwania w ogóle mają sens. Czy małżeństwo naprawdę jest warte aż tyle zachodu?

Znalazł się też jeden cytat w moich zeszycie :).

"W każdym związku jest osoba, która całuje i taka , która daje się całować. (...) Samo dawanie nie wystarcza, trzeba też coś dostawać".

Także 166 stron jest już za mną :).

Schody zaczęły się przy drugiej książce ...


Warszawa, dwudziesty pierwszy wiek. Dzielnica biurowców i siedzib koncernów; pośród nich warsztat samochodowy. Z ławki przed nim pracownicy warsztatu komentują otaczającą ich rzeczywistość. Kpią z urzędników, żartują widząc, jak nerwowo reagują na tę "lożę szyderców". Czas umilają sobie alkoholem, wspomnieniami dawnych przewag i dokonań. Niekiedy, gdy alkoholu jest zbyt wiele, unoszą się nad ziemią na machinach nie mających wiele wspólnego z awiacją...
Niebywałym zbiegiem okoliczności, warsztat przekształca się w korporację o zasięgu globalnym. Dotychczasowi szydercy stają przez dylematem - co dalej? Niektórzy z nich świetnie odnajdują się w nowej rzeczywistości, inni obawiają się nadchodzących zmian.
Narratorem całej tej barwnej historii napisanej z pasją i wyobraźnią jest jeden z pracowników, niemowa. Kontaktuje się ze światem za pomocą kartek wydartych z notesu i żwiru, którym rzuca w odwrócone tyłem osoby, gdy chce zwrócić ich uwagę.
- Czemu niemowa? - ktoś zapyta. Tak wyszło - odpowiada autor.

Nie wiem jak u Was ale mi do tej pory zdarzyło się nie skończyć jednej książki. Niestety"dzięki" tej mam już dwie ...
Uwierzcie mi, że chciałam przeczytać ją do końca i dawałam jej szansę przez 54 strony ale żeby chociaż miała jakiś sens, a nie podobała mi się sama treść, to dałabym radę. Ale dla mnie ta książka, to jest jeden wielki mętlik bez składu i ładu. Równie dobrze mogłaby być napisana po chińsku ;). Przeżywałam katorgę przy jej czytaniu i poległam ... 

Szkoda mi jej trochę ale czytanie powinno być przyjemne, a i tak straciłam przez nią kilka dni, bo musiałam się zmuszać żeby w ogóle po nią sięgnąć ...

Na pocieszenie mam chociaż jeden cytat ;).

"Te zmarszczki o niczym nie świadczą (...). Zmarszczki biegnące od oczu świadczą wyłącznie o wesołym usposobieniu".

Ponieważ w wyzwaniu liczymy ilość przeczytanych stron, a nie książek także doliczam sobie 54 :).

I tu jest moje tytułowe pytanie ... Jak Wy, to robicie dziewczyny, że niektóre z Was mają już przeczytane po 3-4 książki. Podziwiam Was :).

Według zasad wyzwania musimy robić listę więc moja póki co przedstawia się tak ...

Nr książki/tytuł, autor/ilość stron/suma/ile zostało

1. "Cel matrymonialny" Isabel Wolff/166/166/3484
2. "Orbity Morgana" Ziemowit Duliński/54/220/3430

Mam w swojej biblioteczce sporo nie przeczytanych książek i zawsze mam problem z wybraniem tej, którą będę teraz czytać ... Z pomocą przyszła mi Wiedźma i jej wyzwanie, na które chętnie się  (przed chwilą ;)) zapisałam.


Jutro pobuszuję i wybiorę sobie z 6 pozycji na start ;).

Fajnie, bo wyzwanie mobilizuje nas też do przeczytania chociaż jednej książki na miesiąc. Choć kategorie możemy łączyć, to ja postaram się tego nie robić ;).

Ale mnie dziewczyny podniosłyście na duchu pisząc, że robienie kartek też Wam zajmuje sporo czasu :). Myślałam, że tylko ja mam takie oporne tempo. a jak wiadomo w grupie zawsze raźniej ;).
Cieszę się bardzo, że spodobały Wam się moje prace. Dzięki temu nabieram jeszcze większej ochoty do robienia nowych kartek ale z tym muszę poczekać na Anię i jej wyzwania ;).