niedziela, 17 kwietnia 2016

Gdzie ten deszcz? ;)

W marcu w zabawie Miesiąc w obiektywie u Czarnej Damy dostaliśmy do zinterpretowania bardzo "deszczowy" wiersz ...


W marcu - W. Domeradzki

Kroplami deszczu lipa płacze
 nad drogą pełną kałuż błota.
 Z chmur leci drobny, mokry maczek.
 Pod rękę z wiatrem chodzi słota.

 Nad rzeką wierzby chylą głowy
 wsłuchane w poszum mętnej wody.
 Dumają o czymś w dzień marcowy,
 okryte płaszczem niepogody.

I jak na złość nie spadła ani jedna kropelka deszczu ... Oczywiście jak wysłałam zdjęcia Lidce, to na drugi dzień padało przez kilka dni ...

Zatem moja interpretacja jest bardzo słoneczna i wesoła :).

"... Z chmur leci ..."


Podczas odpoczynku na rowerach nad głowami przeleciał nam Pan, który popisywał się przed wszystkimi gapiami i leciał dosłownie z 2 metry nad ziemią ...

"... nad rzeką ..."


W drodze powrotnej ze spaceru.

"... wsłuchane w poszum ..."


Całe drzewo było w pszczółkach. Ten poszum ... jakby drzewo żyło :).

"... dumają o czymś ..."


Na innym drzewie przysiadł motyl i siedział i siedział ... pewnie o czymś dumał ;).

"... dzień marcowy ..."


To zdjęcie zrobiłam u rodziców na działce.
W tym dniu było takie słońce, że nic nie widziałam na telefonie i zdjęcia robiłam na oślep. Miałam na nich tatę, ziemię, płot ... Na szczęście w paru przypadkach udało mi się zrobić fajne zdjęcia :).

"... okryte płaszczem ..."


Kitek - kotka rodziców, która przychodzi na działkę do nich.
Szuru buru, szuru buru i będzie piękny płaszczyk z piachu i kurzu :).

Jak zawsze takie wyzwania, to jest dla mnie sama przyjemność :).
Lidzia ma już dla nas kwietniowe wyzwanie wierszowe też bardzo ciekawe :).

Tak poza wyzwaniem pokażę Wam jeszcze jedno zdjęcie Kitka :).


Kitek jest, to kotka, którą przywołuje się gwizdaniem albo skrzypieniem furtki.
Kiedyś rodzice dokarmiali jej mamę, jak zdechła przygarnęli i ją. 
Rodzice praktycznie codziennie noszą jej jedzenie, nawet w zimie ciepłe mleko :). Kitek jest już staruszką i je tylko miękki pokarm. Chodzi na działce za rodzicami jak pies, a mi udało się ją nawet parę razy pogłaskać :).
Co ciekawe nie śpi na działce rodziców tylko na jakieś innej.
Jest też chyba jakimś mieszańcem z persem, bo ma dużo futra, a jest chudziutka. Kiedyś mama sprawdziła :).
Także jest, to taki nasz pół dziki pupil :).
Aaa Kitek nie miauczy hihi. Albo się wpatruje jak jest głodna albo "bąca" rodziców po nogach :).

W swoim imieniu i myślę Danusi dziękuję Wam za przemiłe komentarze na temat naszej wymianki :).

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Która, to już z kolei? ...

Za mną kolejna wymianka z Dusią z bloga Syndrom Kury Domowej i powiem Wam szczerze, że już nie wiem, która to z kolei i śmiałam się, że nie wiadomo ile jeszcze przed nami :).

Tym razem Danusia poprosiła mnie o literkę "A". Miała być z jakimś dodatkiem i nie za duża, bo 12x12 cm. Ja poprosiłam o bratki.

Zobaczcie co dostałam :).

Bratki, o które prosiłam i Danusia zrobiła z nich śliczny wielkanocny bukiecik :).


Do tego jajeczko, kurkę i kartkę.


Jajko jest do powieszenia i umknęło mi zrobienie mu zdjęcia w takiej pozycji ... Musicie mi uwierzyć, że prezentowało się super :).

Zanim oczywiście zaczęłam haftować literkę dla Danusi podesłałam jej kilka schematów i wybrała ten, który podejrzewałam. Dogadałyśmy kolorystykę i voila :).


Pamiętacie haftowałam ją razem z literką "K" na fartuch kuchenny i nawet w podobnej kolorystyce :).

Do literki dołożyłam zajączka.


Specjalnie kupiłam grubszą włóczkę żeby był bardziej mięciutki. Jedyny minus - trudniej było zajączka uformować.

Jak wiecie ostatnio pałam "miłością" do decoupage, to i w tej dziedzinie chciałam coś wysłać Danusi. A, że święta powoli się zbliżały, to zrobiłam moje pierwsze jajko.


Jest, to jedne jedyne zdjęcie, które posiadam w tej postaci ... Ponieważ jakoś tak, to jajko mi się nie spodobało, że raz dwa zmyłam kropki i biedronki i ozdobiłam je na nowo :).

Białą farbę poćapałam gąbeczką z jasnobrązową farbą tak żeby były prześwity. Dodałam motywy kwiatowe i pokropiłam ciemną farbą. 
I powiem Wam, że efekt samą mnie zaskoczył :).



Nieskromnie powiem, że tak mi się, to jajko spodobało, że w późniejszym czasie dorobiłam jeszcze sześć sztuk ;).
Tylko tak jakoś policzyłam, że dla nas nie starczyło ale rodzina i znajomi obdarowani, a to najważniejsze :).




Szóste jajko gdzieś sprytnie się ukryło :).

Dziewczyny dziękuję za wszystkie komentarze dotyczące mojego kolosa. Powoli już się niecierpliwie, bo wiem, że jestem coraz bliżej końca i chciałabym zacząć już coś dla nas.
Jednak przyjemności haftowania nie straciłam :).

środa, 6 kwietnia 2016

Projekt - rodzice, cz. 6 :)

Parę dni temu skończyłam kolejną kartkę w obrazie dla rodziców.

Była, to chyba najgorsza strona jeśli chodzi o układ i kolorystykę obrazka. Mam nadzieję, że z kolejnymi dwoma pójdzie mi szybciej.
Także przede mną ostatnie 17600 krzyżyków :).

6 strona prezentuje się tak ...


A całość tak ...



Póki co mam wyszyte trochę nieba. Tzn. kończę chmurkę w jednym kolorze :).

W ostatnim poście umknęło mi żeby podziękować Eluni za kartkę, którą od niej dostałam. Była, to niespodzianka dla mnie, bo w ogóle się nie spodziewałam ;).


Śliczna. Może zmobilizuje mnie żeby w końcu spróbować haftu matematycznego ...
Elu jeszcze raz Ci dziękuję :).

Zawsze w okresach świątecznych jest mi trochę przykro, że nie wysyłam karteczek do blogowych koleżanek ale same wiecie jakie, to koszta. A ja nie chciałabym pominąć żadnej z Was.
Stąd od kilku lat składam Wam życzenia na blogu i jest sprawiedliwie :).

Dziewczyny dziękuję Wam za wszystkie komentarze pod moim ostatnim postem. Cieszę się, że spodobały Wam się moje puszki ;).
Dzisiaj pochowałam ozdoby świąteczne także może już przez weekend zacznę coś nowego :).

środa, 30 marca 2016

"Nie wyrzucaj. Przyda się" ;)

"Nie wyrzucaj. Przyda się" ...
Też tak macie? Ja tak mam odkąd pamiętam ale staram się, to "zbieractwo" ograniczać do rzeczy, które mniej więcej wiem jak wykorzystam ;). Jednak jak rozpoczęłam moją przygodę z decoupage, to jeszcze więcej rzeczy jest przydatnych :).

I tak przy okazji robienia ciast z brzoskwiniami miałam możliwość spróbowania swoich sił na puszkach. Czyli na okrągłej i falowanej powierzchni ...

Pierwsza puszka prezentuje się tak.


Tutaj uczyłam się chlapań i serwetkę smarowałam klejem.

Puszkę zrobiłam dla Pieronka, który trzyma w niej swoje maszynki do golenia. Sam wybrał sobie motyw ;).

Przy drugiej puszce byłam już bardziej odważniejsza i całą obkleiłam serwetką.


Przy tej puszcze najpierw posmarowałam ją klejem, a gdy lekko podsechł przykleiłam serwetkę.
I tą metodę stosuję przy wszystkich pracach. Bez użycia żelazka :).

Tą wykorzystaliśmy na stare baterie.

Póki co mam przerwę w decoupage, bo tam, gdzie mam moją pracownię czytaj stoliczek ;), stoi teraz drzewko wielkanocne :).
Oj, a planów w głowie wiele :).

Na koniec pokażę Wam kilka ozdób wielkanocnych, które u nas zagościły :).

Palemka :).


Taki kurczaczek wisi sobie w oknie. Haftowałam go chyba z 9 lat temu :). 


A tak prezentuje się stół z cudnymi kurkami na jajeczka, które dostaliśmy od mojej D. ;).



Serwetkę niestety nie pamiętam już od kogo dostałam ...

Dziewczyny dziękuję Wam bardzo za życzenia świąteczne.
Jeśli chodzi o moje kartki, to macie rację, że chyba za mało w nich kolorów i jak tak patrzę na te tła, to rzeczywiście trochę ponure. Na drugi raz zwrócę na, to większą uwagę.
Napis też by się przydał. Jakoś nie pomyślałam o nim hihi.

wtorek, 29 marca 2016

Urodziny Art Piaskownicy


Zabawa trwa do końca marca.

HASŁO:

Oddawanie się pasji jest ważniejsze niż sama pasja.
Daj się czemuś pochłonąć bez reszty.
Włóż całe serce.
Doskonal się i ćwicz.
Nigdy się nie poddawaj.
Właśnie na tym polega spełnienie.
To jest prawdziwy sukces.

czwartek, 24 marca 2016

Papierowa robota :)

Dzisiaj trochę pomarudzę :).

Tak jak większość z Was samodzielnie przygotowałam kartki wielkanocne dla rodziny i najbliższych znajomych. I tak jak podziwiałam Wasze piękne prace z super pomysłami i wykonaniem tak moje jakoś do mnie nie przemawiają ...
Niby miałam na nie jakiś plan ale, gdzieś po drodze się ulotnił. W sumie wysłałam je ale ...
Hmm, tak patrząc na moje kartki mam wrażenie, że zamiast iść do przodu, to się cofam ...

To może pokażę obiekt mojego średniego zadowolenia.



Na tło kartek użyłam 4 różnych papierów, a jajeczka są wycięte z falistej tektury.



Także teraz dziewczyny czekam na Waszą konstruktywną opinię :).

Jak wiemy papier wykorzystujemy nie tylko do robienia kartek i tak u mnie jakiś czas temu powstały dwie kokardki, którymi ozdobiłam prezenty dla siostrzenic.



Dziewczynki najbardziej zainteresowały biedronki hihi ;).

Dla chętnych kursik, z którego skorzystałam.


Dziękuję Wam kochane za tyle przemiłych słów na temat moich zdjęć. Potraficie podbudować człowieka ;).

A, że święta tuż, tuż przyjmijcie ode mnie życzenia :).


Niech radosne Alleluja będzie dla Was
ostoją zwycięskiej miłości i niezłomnej wiary.
Niech pogoda ducha towarzyszy Wam
w trudzie każdego dnia,
a radość serca w czasie zasłużonego odpoczynku.


środa, 16 marca 2016

Psotny luty ;) ...

Dzisiaj pokażę Wam lutową interpretację wiersza w zabawie u Czarnej Damy - Miesiąc w obiektywie.


Luty - Ficowski Jerzy

 Często w nim bywają jeszcze
 mrozy trzaskające,
 za to jest w calutkim roku
 najkrótszym miesiącem.

 Lecz nie zrobi nam nic złego
 mroźny koniec zimy,
 nakarmimy głodne ptaki,
 w piecu napalimy.

 Szczerzy luty zęby sopli,
 wszystko mrozem ściska.
 Niech tam sobie! Wkrótce
 przyjdzie "kryska na Matyska".

 Gdy obuję ciepłe buty
 i gdy kożuch włożę,
 niech tam sobie mroźny luty
 sroży się na dworze.

Gdy pierwszy raz przeczytałam ten wiersz pomyślałam ... no i klapa, bo u mnie za oknem zero śniegu, sopli, mrozu ...
Jednak nie poddałam się i stwierdziłam, że zamiast interpretować wiersz będę robić zdjęcia do skojarzeń z danym wyrazem/zdaniem.

I tak powstały te zdjęcia ...

"... w calutkim roku ..." - mamy zachody słońca :).


Zdjęcie jest zrobione z wieży widokowej w pewnym parku, gdzie spacerowaliśmy w ramach walentynek :).

" ... Wkrótce przyjdzie ..." - wiosna :).


W bukiecie tulipanów znalazł się jeden wyjątkowy, gdzie nie wiadomo było czy rośnie mu płatek czy listek :).

Jednak wiemy, że pogoda lubi płatać nam figle i jednego lutowego poranka znalazłam za oknem śnieg ;).
Po śniadaniu pojechaliśmy robić kolejne zdjęcia.

I tutaj już nie bawiłam się w skojarzenia tylko w interpretację :).

" ... nakarmimy głodne ptaki ..."


Dopiero po zgraniu zdjęć na komputer zobaczyłam jaki fajny efekt dała wierzba za karmnikiem.

" ... w piecu napalimy ..."


Z początku miałam inny pomysł na zrobienie tego zdjęcia - jakiś kominek czy piec. Ten pomysł przyszedł mi nagle i spodobał się :).

" ... Szczerzy luty zęby sopli ..."


To już raczej kropelki niż sople. Robiąc, to zdjęcie stałam pod drzewem, gdzie co chwilę spadały na mnie krople, bo śnieg tak jak szybko przyszedł tak szybko poszedł ;).
Zanim skończyłam sesję już go prawie nie było ...

" ... sroży się na dworze ..."


Teraz z wielką ciekawością czekam na marcowy wierszyk, bo tu pogoda dopiero płata figle :).

Dziewczyny dziękuję za wszystkie komentarze pod ostatnim postem.
Cały czas haftuję obraz dla rodziców, bo w kolejce czekają już hafy dla nas :).
Rodzice już widzieli postępy mojej pracy i nie mogą się doczekać aż zawiśnie u nich na ścianie. 
Dziękuję za trzymanie kciuków. Od razu robota szybciej idzie :).