Wszystko zaczęło się od słoika ...
Zauważyłam go u rodziców Pieronka i zapragnęłam żeby był mój :). W sumie jest dostępny w L., bo są w nim oliwki ale ja ich nie jadam, a Pieronek sporadycznie.
I tak pewnego dnia Pieronek przywiózł mi go do domu :).
Teraz pozostało mi już tylko wykombinować jak go wykorzystam hihi. A, że za oknem mamy w tym roku piękną jesień, to na pomysł nie musiałam długo czekać. Chciałam zrobić z niego lampion ...
Słoik już miałam, liście też (przy okazji przyniosłam pod butem niespodziankę do domu hihi). A w czeluściach internetu poczytałam, że do przyklejenia liści do słoika najlepiej nadaje się klej MOD PODGE niestety nie dość, że jest drogi, to jeszcze nie dostępny u nas w sklepach.
Ale nie zraziłam się, bo znalazłam przepis na domowy odpowiednik tego kleju ... ależ byłam zadowolona ... do czasu ... ;).
Ochoczo zabrałam się do robienia mikstury z wody, mąki i cukru ... Efekt końcowy wyglądał tak ...
Już mi ten widok powinien dać do myślenia i dał ale ja dalej szłam w zaparte i efekt końcowy mojego lampionu wyglądał tak ... hahaha.
Moją reakcję na, to cudo zostawię dla siebie :).
Po umyciu słoika i przyniesieniu kolejnej partii liści znowu byłam gotowa do pracy :).
Tym razem przeczytałam, że do tego celu nadaje się każdy biały klej i najlepiej rozrobić go z wodą, gdzie kleju ma być zawsze więcej. A po wyschnięciu będzie przezroczysty.
Pełna nadziei poszłam do pobliskiej hurtowni papieru w poszukiwaniu odpowiedniego kleju i znalazłam taki już rozrobiony z wodą i w bardzo przystępnej cenie, bo około 12-14 zł (nie pamiętam już).
Oczywiście ochoczo przystąpiłam do pracy (choć miałam obawy czy ten klej podziała, bo zawsze, to podróbka ...) i czekałam na efekt końcowy aż do wyschnięcia. I wiecie co ... było super :). Listki się dobrze trzymały, a kleju nie było widać :).
Ale, to oczywiście nie koniec moich perypetii, bo oczywiście czego nie kupiłam ... lakieru. Jak byłam w hurtowni, to widziałam taką małą buteleczkę ale wydała mi się za droga i pojechaliśmy z Pieronkiem do sieciówki budowlanej i jak zobaczyłam po ile tam są małe puszki lakieru, to wróciłam do hurtowni hihi.
Lakier okazał się bardzo wydajny, bo przy moim dość sporym słoiku pędzelek zamoczyłam 3 razy :).
To co teraz może pokażę efekt końcowy, bo już się dość nagadałam :).
Mam jeszcze dwie uwagi ... Lepsze są jaśniejsze liście, bo ja sobie dałam w różnej tonacji żeby się ładnie prezentował jednak przez te ciemniejsze światło gorzej przechodzi. A druga sprawa warto zostawić jakieś małe dziurki między liśćmi.
Ja w swoim lampionie ze względu na jego wielkość mam 3 podgrzewacze.
A jak jesteśmy w jesiennym klimacie, to pokażę Wam jeszcze swoje dynie.
Sesja ...
Zastosowanie ...
Liście niestety już zwiędły i teraz zamiast nich mam jesienną serwetkę.
A pożegnam się z Wami moim zdjęciem zamglonego słońca, które uchwyciłam o 23 w nocy ;).
Dziewczyny dziękuję za wszystkie komentarze i, że z ciekawością śledzicie moją zabawę haftowanie w ciemno :).






