Jakiś czas temu znalazłam w sieci kurs na zrobienie śnieżynki. A gdy nabrał mocy urzędowej postanowiłam wykorzystać go na Mikołaja :).
Jednak miałam chwilę zwątpienia gdy w poszukiwaniu innej gwiazdki znalazłam, że moje to nie śnieżynki tylko kwiatki ...
Posiedziałam, podumałam, spytałam o zdanie moje K. i stanęło na tym, że to nie kwiatki :).
I tak powstało 5 śnieżynek, gdzie 4 dołączyłam do prezentów mikołajkowych.
K. zaproponował, że może by im nadać kolor i tak też zrobił.
Do malowania użył spreju, a tak wyglądały gdy się suszyły.
Tak jak pisałam 4 rozdałam, a jedna została u nas bo pod wpływem "ciężaru" spłaszczyła się nieodwracalnie hihi.
Niestety nie nadawała się do powieszenia więc znalazłam dla niej takie zastosowanie :).
Będę jeszcze robić kolejne śnieżynki dla nas i rodziców K. Nie robiłam wszystkich od razu, bo choć robi się je szybko, to od cięcia kartek z bloku technicznego rozbolały mnie trochę place ...
Dla chętnych schemat :).
A jak tam mikołajki u Was, grzeczne byłyście ;). Do mnie Mikołaj przyszedł dwa razy :).
A jak się już chwalę, to pokażę Wam co zawisło dzisiaj u nas na ścianie :). Tydzień pracy i proszę.
Pierwsze zdjęcie jeszcze na ławie. Drugie już w antyramie na ścianie robione pod skosem, bo odbijały mi się okna. Mam wrażenie jakby obrazek na nim był 3D :).
I jeszcze została mi jedna rzecz do pochwalenia się :). Wygrałam candy u Cathy.
Cudne kosmetyki są już u mnie :). Raz jeszcze bardzo Ci dziękuję :).
I to już wszystko na dzisiaj, wyszedł mi dość długi post, a i tak go okroiłam hihi :).
Do The Vintage Owl: Niestety nie wiem jakiej firmy jest haftowany przeze mnie obraz dla rodziców ...




