niedziela, 9 października 2011

Tanie, szybkie i smaczne

Dzisiaj podzielę się z Wami przepisem na pyszne ciastko, które ostatnio cały czas robię. Poza dobrym smakiem jest też szybkie w przygotowaniu, a co najważniejsze tanie.

FARMAZON


Składniki:
- jabłka (3-4 średniej wielkości),
- 1 szkl. mąki,
- 3/4 szkl. cukru,
- 3 jajka,
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia.

Przygotowanie:
1. Jabłka myjemy, obieramy i kroimy w cząstki.
2. Ubijamy jajka, dodajemy cukier, następnie mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia (ja przesiewam partiami przez sitko).
3. Ciasto mieszamy z jabłkami i wylewamy na średniej wielkości blachę.
4. Pieczemy ok. pół godziny w temp. 180C.

Na cieście utworzy się pyszna "bezowa" skórka.

ŻYCZĘ SMACZNEGO i mam nadzieję, że ktoś się na nie skusi.

Dawno, dawno temu zrobiłam ...


Burrito z samodzielnym wykonaniem tortilli. Przepis dostałam od Gillanka i Morsi, który znajdziecie TUTAJ.

Uwierzcie mi to nie są zwykłe naleśniki, a całość jest przepyszna.

środa, 5 października 2011

Podwójna klapa

Nie wiem jak jest z Wami ale mi praktycznie podobają się wszystkie książki, które czytam. Wiadomo jedne lubię bardziej jedne mniej ale póki co zdarzyło mi się nie skończyć tylko jednej książki, a tak zawsze czytam do końca z nadzieją na "coś" lepszego.

I tym razem było podobnie ...

Jakiś czas temu (jeszcze przed wakacjami) skończyłam czytać "Jedz, módl się, kochaj" Elizabeth Gilbert.


"Jedz, módl się, kochaj" mówi o tym, co może się zdarzyć, kiedy bierzemy odpowiedzialność za zadowolenie z własnego życia. To książka dla każdego, kto kiedykolwiek obudził się rano z nieodpartym pragnieniem zmian.

Książkę dostałam w prezencie, okładka fajna więc bardzo byłam ciekawa treści tej książki.

Jednak czytanie jej szło mi strasznie opornie, a to dlatego, że była nudna ... Ileż można coś opisywać, a ja z pierwszych dwóch rozdziałów nie pamiętam nic oprócz tego. Ja rozumiem, że autorka chciała nam jak najbardziej "przybliżyć" świat otaczający główną bohaterkę ale są granice.
Dobrze, że chociaż w trzeciej części "kochaj" coś się działo.
W sumie to im dalej się wgłębiało w treść tej książki tym bardziej rozwijała się akcja.

Jednak czytanie tej książki, w niektórych momentach było dla mnie samą udręką ...

Jak książkę przetrawiłam to zapragnęłam obejrzeć film nakręcony na jej podstawie. Myślę sobie może bardziej mi się spodoba choć wiadomo książka jest zawsze lepsza niż film.

Tak więc pewnego wieczoru usiedliśmy z mężem na kanapie i zaczęliśmy seans. Powiem krótko:
- mąż po 30 minutach już nie dał rady i poszedł na komputer,
- jak dla mnie były w książce ciekawsze fakty niż, niektóre pokazane w filmie,
- film był zdecydowanie za długi,
- nie cierpię jak mi się zmienia treść chociaż wcale to nie jest wymagane,
- w książce było pieszczotliwe określenie "Żarełko", a ktoś w filmie przetłumaczył "Spożywcza". No myślałam, że szlak mnie trafi ...
- a najlepsze jest to, że miałam wrażenie, że jakbym nie przeczytała wcześniej książki to chyba bym za bardzo nie wiedziała o co w tym filmie chodzi ...

I tak wyszła mi podwójna klapa - książki i filmu ...

Jak zawsze znalazłam także w tej książce kilka myśli, które zwróciły moją uwagę.

Mam nadzieję, że znajdziecie i poświęcicie trochę czasu na ich przeczytanie, bo uważam, że na prawdę warto. Zapewniam, że dadzą Wam do myślenia :).

"Żeby odnaleźć równowagę (...) musisz stać mocno na ziemi, jakbyś miała cztery nogi, a nie dwie. Dzięki temu wytrzymasz na tym świecie. Musisz jednak przestać patrzeć na niego za pośrednictwem głowy. Zamiast tego musisz patrzeć sercem. W ten sposób poznasz Boga".

"Lepiej wieść Życie niedoskonałe ale zgodne ze swoim przeznaczeniem, niż doskonalsze ale będące naśladowaniem cudzego". "Są tylko dwie kwestie, o które istoty ludzkie toczyły wojny przez całą swoją historię. "Jak bardzo mnie kochasz?" i "Kto tu rządzi?". Ze wszystkimi innymi można się jakoś uporać".

"Galopujemy przez życie jak artyści cyrkowi, balansując na biegnących obok siebie koniach - jedna stopa spoczywa na koniu zwanym "przeznaczenie", a druga na koniu zwanym "wolna wola". A pytanie, jakie musimy sobie codziennie zadawać, brzmi: Który to koń? Którym koniem powinnam przestać się zamartwiać, ponieważ nie mam nad nim żadnej kontroli, a którym muszę kierować ze zdwojonym wysiłkiem?".

"Twój skarb - Twoja doskonałość - już znajduje się w Tobie. Jednak żeby po niego sięgnąć, musisz wydostać się z chaosu swojego umysłu, porzucić pragnienia ego i wstąpić do ciszy serca".

Kolejny zaległy wpis mogę odhaczyć :). Powoli ruszam też z robótkami. Jeden obrazek już skończyłam i zaczęłam nową pracę. Niestety nic nie mogę pokazać, bo to są same niespodzianki.

Wczoraj dostałam w końcu kolejną kanwę z ciasteczkowego RR. Widzę, że już haftujemy nie po kolei ale nie narzekam, bo ostatnią kanwę miałam w grudniu !!!

Na Waszych blogach widać coraz więcej świątecznych prac, a moje pomysły mam póki co tylko w głowie. Nie mówiąc już o tym, że chyba musimy kupić nowy tusz (tym razem już oryginalny...). Jednak zaczęłam już porządki świąteczne, które rozłożyłam sobie na "spokojne" raty. Na pierwszy rzut idzie kuchnia.


Do tego wszystkiego mój aparat szlak trafił i nie wiem kiedy będę mieć nowy :(. A ja tak lubię robić zdjęcia ...

Dziękuję za przemiłe słowa dotyczące moich scrapowych prac. Cały czas można powiedzieć "raczkuję" w tej technice więc tym bardziej są one dla mnie ważne :).

czwartek, 29 września 2011

Nie 2, nie 3 tylko 5 w 1

Dzisiaj będzie zmiksowany post dzięki, któremu podgonię trochę z zaległościami :).

Na pierwszy rzut pójdzie zrobiona przeze mnie kartka na Dzień Taty.


Nie dość, że mam zaległości już od czerwca to jeszcze znalazłam zdjęcie prezentów jakie dostałam od mojej koleżanki na urodziny, które były w maju.

Dzięki niej jestem posiadaczką cudnych dziurkaczy brzegowych :).


Dawno, dawno temu wzięłam udział w wymiance zorganizowanej w Diabelskim Młynie.

Dla wylosowanej osoby mieliśmy przygotować zawieszkę z naszym ulubionym cytatem. Ponieważ ja takiego nie mam to dołączyłam cytaty z mojej ulubionej książki.

Niespodziankę przygotowywałam dla Bajjki, a ona dla mnie.

Moja zawieszka wyglądała tak:


Ja dostałam takie cudeńko:


Poszczęściło mi się też w kolejnych losowaniach candy :).

25 maja wygrałam candy u Panorama LeSage. Z małym opóźnieniem dostałam takie pyszności :).


Istne dzieła sztuki.

10 sierpnia wygrałam cudne szmatki u TUkafki.


A ostatnio wygrałam niespodziankę w całorocznym candy u Eve.


Dostałam herbatki, cudne wycinani, a w zawiniątku były one - śliczności :).


A na koniec zostawiłam obiecane zdjęcia łupów z nad morza :).


Mężowi kupiłam magnesik z napisem "Jeśli za pierwszym razem Ci się nie uda, zrób tak jak radziła żona" hihi. Sobie kupiłam cudny parasol w różowe kropeczki :), pierścionek z bursztynem i ozdobę z muszelek.
Aniołek jest z Lichenia.
Oczywiście to nie wszystko ale tyle wystarczy :).

Najcenniejsze jednak są bursztynki i muszelki, które sami znaleźliśmy na plaży i na pewno kiedyś je tutaj pokażę póki co nie miałam czasu doprowadzić ich do "porządku".

Dziękuję dziewczyny za tak miłe przywitanie i mam nadzieję, że teraz będę mogła częściej bywać u Was i u mnie :).

sobota, 17 września 2011

Zaległości czas nadrabiać ...

W końcu wróciłam do domu.
Zdrówko podleczone ale niestety jeszcze nie wyleczone ... A ostatnie trzy tygodnie spędziłam na leniuchowaniu :). Byliśmy z mężem u mojej babci na 80-tce oraz nad morzem w Łebie :).

Dziś będzie post wakacyjny więc nie zabraknie ogromu zdjęć choć i tak starałam się ograniczyć do minimum :).

Co do zaległości blogowych to na pewno nie jestem w stanie nadrobić czytania Waszych wpisów z praktycznie 4 miesięcy ... Jedynie mogę podgonić trochę swoich postów choć z niektórych pewnie zrezygnuję.
A jak pomyślę o wakacyjnej liczbie wymianek, które mnie ominęły to już w ogóle hihi ...

Co do wyjazdu wakacyjnego, to moja babcia w tym roku obchodziła 80-te urodzinki. Najbardziej podobało mi się stwierdzenie babci, która oglądając się w lusterku powiedziała "Na 80 lat, to ja nie wyglądam" hihi.
W ramach prezentu-niespodzianki babcia otrzymała od rodzinki imprezę na sali z udziałem wszystkich jej dzieci, wnuków i prawnuków. Były torty, tańce, śpiewanie - babcia była zachwycona. A impreza przeciągnęła się na trzy dni hihi.
Było nas z 50 osób, a liczba prawnuków przegania powoli liczbę wnuków :).

Ze świętowania będę mieć pamiątkę do końca życia w formie blizny na ręce. A wszystko przez moją babcię, która mnie zagadała i "weszłam" na szafkę kuchenną od cioci z metalowymi zakończeniami. Oj bolało ...


Na pociechę były słodkie cielaczki u wujka w oborze :).


Będąc u kuzynki nabyłam nasionka na śliczne kwiatki o nazwie "Żartownisie" :). Na drugim zdjęciu jest wschód słońca jaki mnie u niej obudził :).


Moja babcia mieszka niedaleko Lichenia więc i tam zawitaliśmy.


A przy drodze tajna siedziba służb specjalnych hihi.


Drugą część naszych wakacji spędziliśmy nad morzem w Łebie. Było super. Pogoda trafiła nam się rewelacyjna, padało tylko w jeden dzień, a tak cały czas słoneczko :).
Dużo spacerowaliśmy i zwiedzaliśmy :).

Byliśmy w Muzeum Motyli.


W Dino Parku gdzie jest około 100 dinozaurów w rzeczywistych rozmiarach.


Była nawet skamieniała kupa dinozaura :).


Na terenie parku było Mini Zoo z kózką akrobatką hihi.


W drodze na latarnię Stilo było drzewo z pięknymi korzeniami.


Z resztą nad morzem były same piękne lasy. Takie czyste i przejrzyste. Rosło też masa grzybów, niestety praktycznie wszystkie robaczywe.


Z licznych spacerów po plaży wybrałam dla Was kilka zdjęć :).


Wietrznie.

I na koniec zachód słońca.

Tegoroczne wakacje uważam za bardzo udane, a teraz sprzątam i sprzątam. W następną niedzielę będzie odpust w naszej parafii więc będę gotować i gotować hihi. W między czasie postaram się poodpisywać na Wasze e-maile i odwiedzić Wasze blogi :).

W następnym poście pokażę Wam nasze łupy z wakacji :).

czwartek, 11 sierpnia 2011

Po miesięcznej przerwie ...

A mnie jak nie było tak nie ma ...

Za dwa tygodnie wracam do domu, a potem jedziemy na wakacje i znowu mnie nie będzie ... Już nawet nie myślę o tym jakie mam zaległości w podczytywaniu Waszych blogów (pewnie już nigdy ich nie nadrobię ...).

Ponieważ we wszystkim mam zastój więc dzisiaj będzie post chwalipięcki :). Pokażę Wam jakie cudności powygrywałam w blogowych zabawach :).

01.05. u Magnolii.


01.06. w Galerii Magicznej.


26.06. u Gosiw.


30.06. u Karoliny.


01.07. u Miriamart.


03.07. u Dzieła Madame.


16.07. u Aldi.


24.07. w Misz-masz Barbary.


30.07. u Millu.


Nie dostałam jeszcze dwóch wygranych z 26.05 u http://mojdom-mojaostoja.blogspot.com/ oraz http://panoramalesage.blox.pl/html.
Nie mam od tych dziewczyn żadnej informacji :(.

Nie pokazywałam Wam jeszcze jaki dostałam cudny urodzinowy prezent od Jagodzianki.


Dziewczyny dziękuję Wam za wszystkie cudne prezenty i niespodzianki. Jestem nimi oczarowana i na pewno wszystko wykorzystam. Jeszcze raz dziękuję bardzo :).

Dziękuję też za wszystkie życzenia powrotu do zdrowia. Jest już lepiej ale jeszcze trochę jest przede mną ...

sobota, 2 lipca 2011

Korzystając z chwili ...

Oj dawno mnie tutaj nie było ... :(.

I tak jak w tytule korzystając z chwili zamieszczam post (znowu będą same zaległe wpisy ...).

Przydałoby się też jakieś wyjaśnienie mojej nieobecności szczególnie tym osóbkom, które to zmartwiło.
Ano podupadłam trochę na zdrowiu i muszę sobie uporządkować kilka spraw ...

Najbardziej mi żal, że nie mam kiedy pooglądać Waszych blogów nie mówiąc już o komentarzach :(. Niestety taki stan potrwa jeszcze ze dwa miesiące ...

Mam nadzieję, że uda mi się w ciągu tego czasu napisać jeszcze jakiś post. Niestety w robótkach też mam zaległości :(.

A dziś pokażę Wam mojego skończonego aniołka dla siostrzenicy. Pamięta go ktoś jeszcze?


Czeka mnie jeszcze wypranie kanwy i oprawa.

Nie pokazałam też jaki dostałam prezent urodzinowy od Madzi (Aneladgam).


Dostałam śliczną kartkę urodzinową, tekturowe przydasie i cudne misie na zakupach (to ja i Magda) :).

Madziu raz jeszcze dziękuję Ci za pamięć i cudny prezent :).

Tak jak to u mnie bywa z wygranymi w candy - część dostaję, a części nie ... Dziś pokażę te, które do mnie dotarły :).

Od Asi (Yadis) dostałam masę półproduktów potrzebnych do robienia biżuterii.


Od Edytki (Edyta350) dostałam cudną podusię w maki i karteczkę.


Od Lucynki (Nasza.Zuzia) dostałam śliczne stempelki i przydasie :).


Dziewczyny dziękuję Wam raz jeszcze za organizowane candy i szczęśliwe losy dla mnie. Z nagród jestem bardzo zadowolona i na pewno wszystko wykorzystam :).