Można by powiedzieć, że przez moje prawie 3 tygodniowe leżakowanie z powodu pleców przeczytam sporo książek jednak nic bardziej mylnego ... Były dni, że bezczynnie leżałam, bo każdy ruch sprawiał mi ból.
Jednak mam dwie skończone książki więc nie jest tak źle :).
Nie pisałam Wam o diagnozie ortopedy, który po rozmowie ze mną stwierdził "Pani za dużo czyta".
Gdyby jeszcze wiedział, że haftuję hihi.
Także wieczory spędzam teraz na siedząco, gdy haftuję i na leżąco kiedy czytam :).
"Blond gejsza" Jina Bacarr.
Wczesna wiosna 1892 roku przyniosła w Japonii silniejszą niż zwykle porę deszczową. Japończycy nazywają ją "deszczami śliwy", gdyż przychodzi ona, kiedy owoce są już dojrzałe i obiecują nowe podniety. Tak jak dziewczyna, która staje się kobietą. Dziewczyna taka jak ja.
Starożytna japońska tradycja związana z pięknem, erotyką i seksem skrywa wiele tajemnic, które poznać mogą tylko nieliczni. Dla cudzoziemców są one w ogóle niedostępne. Kiedy Amerykanin Edward Mallory w obawie przed zemstą groźnego japońskiego księcia Kira-samy musi ukryć piętnastoletnią córkę w Herbaciarni Drzewa Wspomnień, Kathlene wkracza nagle w zmysłowy świat gejsz.
W czasie kolejnych lat w herbaciarni będącej ekskluzywnym klubem gejsz Kathlene uczy się sztuki uwodzenia i zaspokajania potrzeb mężczyzn. Przygotowuje się także do rytuału "sprzedaży wiosny", czyli utraty dziewictwa.
Mężczyzną gotowym zapłacić za ten zaszczyt jest bogaty baron Tonda-sama, będący na usługach księcia Kira-samy. Baron podejrzewa, że piękna kandydatka na gejszę jest dziewczyną, której na zlecenie księcia od trzech lat poszukuje. Kathlene skrycie pragnie innego mężczyzny, wie jednak, że baronowi nie wolno się sprzeciwić. Gdyby się na to odważyła, ściągnęłaby śmiertelne niebezpieczeństwo zarówno na dom gejsz, jak i na siebie samą...
Książka podobała mi się choć świat gejsz nie do końca został przedstawiony zgodnie z prawdą. Jednak nie jest, to dokument więc autorka mogła puścić wodzę fantazji ... I puściła przez co wyszedł jej erotyk, w niektórych momentach aż przesadzony.
Jednak patrząc na całość książka podobała mi się :).
Tym razem zapisałam tylko jeden cytat z książki.
"W miłości nie ma żadnej logiki."
Następna książka, którą przeczytałam ma bardzo intrygujący tytuł ... "Kot, który bawił się w listonosza" Lilian Jackson Braun.
Jim Qwilleran niespodziewanie odziedziczył miliony... i w tej całkiem nowej, choć nie całkiem niemiłej sytuacji czuje się dość niezręcznie. Jego dwa koty syjamskie, Koko i Yum Yum, szybko przystosowały się do luksusów wielkiej rezydencji, natomiast ich opiekun stara się odnaleźć pośród wyższych sfer, zatrudniając nader ekscentryczną gospodynię. Spokoju nie daje mu tajemnicze zniknięcie pewnej pokojówki, a jego najgorsze przeczucia wkrótce potwierdza brutalne morderstwo.
Jest, to tom 6 z serii opowiadającej o losach dziennikarza Quillerana oraz jego dwóch wiernych kocich towarzyszy.
Na szczęście każdy tom jest o czymś innym więc spokojnie mogłam sobie tą książkę przeczytać.
Fajna nie za długa zagadka kryminalna, która dzięki kotom, a zwłaszcza Yum Yum dostarcza nam też sporo humoru.
Pora na rozliczenie z wyzwań czytelniczych ;).
Pierwsze, to wyzwanie czytelnicze u Ani Jacewicz.
Zgodnie z zasadami moja lista prezentuje się tak:
Nr książki/tytuł, autor/ilość stron/suma/ile zostało
1. "Cel matrymonialny" Isabel Wolff/166/166/3484
2. "Orbity Morgana" Ziemowit Duliński/54/220/3430
3. "Przyzwoitka" Laura Moriarty/413/633/3017
4. "Karuzela" Rosamunde Pilcher/186/819/2831
5. "Blond gejsza" Jina Bacarr/416/1235/2415
6."Kot, który bawił się w listonosza" Lilian Jackson Braun/189/1424/2226
Przy następnej książce zejdę poniżej 2000 :).
Drugie wyzwanie, w którym biorę udział zorganizowane jest przez Wiedźmę.
Kolor - blond
Zwierzę - kot
I kolejne dwie pozycje skreślone :).
Zaczęłam od bólu pleców, to i skończę ;).
Dziewczyny dziękuję Wam za całe wsparcie. Podziałało :). W końcu mogę normalnie funkcjonować. Plecy mnie już nie bolą tylko pobolują od czasu do czasu ale inaczej już nie będzie ;).
Cieszę się, że spodobały Wam się kolejne bombkowe hafty :).




Dobrze, że już nie jest tak źle. Dobra książka jest zawsze potrzebna.
OdpowiedzUsuńJeszcze trochę i wyzwanie czytelnicze z ilością stron skończysz :)
OdpowiedzUsuńCieszę się z Tobą Droga Agnieszko, że z plecami jest już lepiej. Wiadomo, że probleby z kręgosłupem jak się już zaczną to już z nami zostają, ale trzeba to krontrolować, aby uciknąć cierpiebnia i większych problemów.
OdpowiedzUsuńWidzę, ze wkręciłaś się w wyzwania literackie, to fajnie :)
Pozdrawiam ciepło :)
Niech plecy już będą sprawne:) W końcu ile mogą boleć;)
OdpowiedzUsuń