niedziela, 19 lutego 2023

To była szalona niedziela...

W zeszłą niedzielę dokonałam niemożliwego... Zrobiłam coś co myślałam, wręcz byłam o tym przekonana nigdy nie nastąpi...

Pewnie większość z Was już tego doświadczyła. Niektóre wręcz mogą, to bardzo lubić...
Mi na samą myśl robiło się słabo...

A co zrobiłam?...
Po pół roku przemyśleń, tabletkach na uspokojenie... Wsiadłam i poleciałam samolotem...

Jednak żeby sprawdzić czy dam radę i w razie czego żeby nie było problemów z drogą powrotną wymyśliliśmy z Pieronkiem, że polecimy do Warszawy, a wrócimy pociągiem :).

Cała podróż była bardzo zróżnicowana:
1. Z domu pojechaliśmy naszym autem na dworzec PKP w Katowicach. 
2. Z dworca autobusem na lotnisko w Pyrzowicach. 
3. Z Pyrzowic samolotem do Warszawy.
4. Z lotniska w Warszawie autobusem do centrum.
5. Powrót do Katowic odbył się pociągiem.
6. Z Katowic do domu ponownie jechaliśmy naszym autem...

Jesteśmy na lotnisku i oswajam się z sytuacją... :)


Nasz samolot i wciąż mam w głowie, że jeszcze mogę zrezygnować...


Za chwilę lecimy... Na szczęście lot nie jest długi, bo ma trwać około 30 minut.








Jakie wrażenia...
Ogólnie myślałam, że będzie gorzej... Ale skupienie się na widokach i robieniu zdjęć, też myślę mi pomogło...
Samolot nie był za duży, leciało nas z 50 osób więc było trochę kameralnie ;).

Mój lot próbny był podyktowany majowym lotem do Anglii i choć moja ekscytacja po locie była duża, to z każdym dniem mam mniejszą ochotę na ponowny lot...

Pobyt w samej Warszawie był ekspresowy :).




Widok z 30 piętra w Pałacu Kultury.



A u Was jak wygląda latanie... Lubicie, nie lubicie?

Dziękuję za wszystkie komentarze, które u mnie zostawiacie :).

26 komentarzy:

  1. Pierwszy lot samolotem, podziwianie ziemi z dużej wysokości to niesamowite przeżycie, która na pewno zapadnie Ci w pamięć! Pierwszy lot za Tobą, z każdym następnym będzie lepiej.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak na razie to latałam tylko helikopterem i bardzo się mi podobało. Fajna wycieczka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię latać i za każdym razem jest to dla mnie ekscytujące. Ale rozumiem, że nie każdy tak ma, więc tym bardziej gratuluję, że odważyłaś się i odwiedziłaś przy okazji moje miasto :) mam nadzieję, że Ci się podobało, pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy lubię? Uwielbiam!!! To jedna z moich największych życiowych radości. I zawsze muszę siedzieć przy oknie chociaż za tę frajdę muszę najczęściej dodatkowo płacić. Leciałam już w życiu 56 razy, 57 jeśli liczyć lot podczas którego skoczyłam ze spadochronem. Nie zapomnę wielu cudownych widoków - zaśnieżonych Alp, tajlandzkich wysp, pustynnej nicości w Jordanii, pól rzepaku nad Polską i drzew mieniących się wszystkimi kolorami jesieni, rozświetlonej wieży Eiffla. Latanie jest super, mam nadzieję, że kiedyś poczujesz to co ja bo przecież zrobiłaś już ku temu pierwszy krok.

    OdpowiedzUsuń
  5. Leciałam kilka razy było ok. Ale! Potem zaczęłam ogladać program "katastrofa w przestworzach" no i nie wiem, co by było jakbym miała teraz lecieć 🙈

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jeszcze nie latałam. Ale takie spontany są najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
  7. No cóż wymądrzać się nie będę, ale tez miałam niezłe obawy przed pierwszym lotem. Po pierwsze walnęłam sobie kielicha co by był mniejszy stres, ale najbardziej się bałam że ze względu na moje choroby nie dam rady polecieć, ale że mi się nic nie działo w powietrzu to teraz już się nie boję się latać.
    Mogę tylko poradzić żebyś poleciała większym samolotem. Ja swój pierwszy lot uskuteczniłam na ponad 200 osób na pokładzie, ale moja córka do dziś dnia nie poleci !! No cóż różne są charaktery. Fajnie że miałaś opcję powrotu na kołach :-) Ja jej nie miałam bo mój pierwszy lot był do Turcji.
    Brawo Ty że się zdecydowałaś !!! Nie jest i nigdy nie będzie to mój ulubiony środek lokomocji ale czasem trzeba, takie życie!! Powodzenia w dalszych podróżach.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam serdecznie ♡
    Ja po raz pierwszy leciałam samolotem w zeszłym roku, nie pamiętam dokładnie kiedy, ale ciepło było :D Była okazja, ponieważ mąż pracował w Belgii. Jazda samochodem zajmowała z mojej miejscowości do jego, tam gdzie akurat tymczasowo mieszkał około 15 godzin - to aż strach pomyśleć ile jedzie się autobusem. Lot samolotem trwał 1,5 godz... nie ma porównania! Oczywiście stres był, miałam dość lotu już tydzień przed wylotem z drugiej zaś strony... wielka ekscytacja! Bo ja zawsze marzyłam o tym locie. Nie było najgorzej, nawet przyjemnie, podoba mi się moment startu gdy wciska Cię w fotel :) Największym minusem lotu były moje zatkane uszy, największym plusem, to że zrobiłam tyle kilometrów w tak krótkim czasie! Samolot to dobra rzecz :) I nawet nie jest drogo! Za lot do Belgii z małym bagażem zapłaciłam chyba 100zł coś w tym stylu :)
    Pozdrawiam cieplutko ♡

    OdpowiedzUsuń
  9. Genialny pomysł! Ja też boję się latać, a ostatnio bardzo mi się nasiliło, więc już od ponad 10 lat nawet nie zmuszam sie do tej 'przyjemności'... Ale może pora zacząć oswajać lęk, jak Ty, na krótkich trasach? Spróbuję. Dzięki za inspiracje i, pamiętaj, nie jesteś sama w swych lękach - jest nas więcej :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję w przezwyciężeniu strachu przed podróżowaniem samolotem. Pamiętam mój pierwszy lot, który miał trwać 10-11 godzin i tysiąc czarnych myśli kłębiących się wtedy po mojej głowie. Ale jakoś to poszło. Warszawa jest cudowna, marzę aby kiedyś znowu ją odwiedzić. A może zorganizować wycieczkę dla większej ilości osób? O ile znajdą się chętni. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratulacje wielkie.Zdjecie ekstra.Nie leciałam jeszcze samolotem i chyba nie polecę.Macie świetne pomysły.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Leciałam dwa razy samolotem dawno temu, pod koniec ubiegłego wieku i pierwszy lot pamiętam do dziś.
    Byłam pod wrażeniem widoku chmur z drugiej strony, tej niewidocznej z dołu.
    Od tamtego czasu nie leciałam, może jeszcze kiedyś polecę. :)
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  13. Czyli emocjonujący dzień miałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja uwielbiam latać! Zawsze siadam przy oknie i podziwiam te fascynujące krajobrazy pojawiające się za oknem:)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Przypomniałaś mi mój pierwszy lot. Bardzo się bałam, w nagrodę dostałam miejsce przy oknie. Statystyki podają, że w katastrofach samolotowych ginie zdecydowanie mniej ludzi niż na lądzie - jeśli to mogłoby być pocieszeniem. Przy długich trasach wybieram zdecydowanie samolot bo podróż trwa krócej. Dlatego wbrew obawom wybieram ten środek lokomocji. Życzę spokojnych lotów i tyle samo lądowań co startów.
    Pozdrawiam Alina

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej, brawo! Latac nie lubie, ale nie dlatego, ze sie boje, tylko ze nie lubie tego poczucia bezradnosci. Siedzisz w jednym miejscu, ciagle o cos musisz prosic, czy zeby isc do kibelka, jesli siedzisz przy oknie, czy co chcesz jesc, albo jak zabieraja brudne naczynia. No i jeszcze te siedzenie na lotnisku na kilka godzin przed odlotem. A ze latalam do Stanow i Brazylii, to 8-12h loty nadal pamietam. I czasem po kilka godzin siedzialam we Frankfurcie ciekajac na przesiadke, bo do Katowic zawsze bylo wielu chetnych :P Nie, jak nie musze to sie w to nie bawie. Zdecydowanie wole siadac za kolkiem, wtedy ode mnie wszystko zalezy :) To ja decyduje kiedy, co i jak!
    A jak podroz z Warszawy do Katowic pociagiem? Pendolino czy zwykly? Pamietam, ze raz zabraklo biletow w normalnej cenie w pendolino i jechalam przez Czestochowe do W-wy. Masakra :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Hehe ja nie mam z tym żadnych problemów, wiele nie latałam ale byłam w Ameryce gdzie lot trwa około 12h, leciałam też do Warszawy niecałą godzinę.... były też loty pośrednie z dziećmi kilkugodzinny na Maltę.... generalnie emocje raczej pozytywne 😀 brawa za pomysł z lotem próbnym Agnieszko i powodzenia w locie do Anglii, będzie dobrze !!!! I miło zobaczyć kadry warszawskie, które kiedyś miałam na wyciągnięcie ręki tam mieszkając....

    OdpowiedzUsuń
  18. Gratuluję odwagi. Ja nie cierpię latać i przez to jesteśmy skazani tylko i wyłącznie na podróże lądowe (tak, pływać też nie lubię). Na szczęście mój mąż nie zgłasza żadnych obiekcji, a gdy będzie chciał gdzieś lecieć to poleci sam lub ze znajomymi. Jakoś wyszliśmy z założenia, że nic na siłę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Również boje się latać . Mimo to wole to niż autokar ( bo mam chorobę lokomocyjna ) Dodam najlepiej mi się leciał do Tajlandii wielki samolotem który nie trzęsie i nie odczuwasz jak ląduje . Piękne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  20. Próbny lot fajny pomysł. Latać się nie boje ale podziwiam za pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  21. W sumie to świetny pomysł z tym próbnym lotem. Myślałam o czymś takim dla mojego męża. U mnie nie ma żadnych zahamowań, jeśli chodzi o podróżowanie samolotem. Leciałam nawet do Kazachstanu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Super wyprawa, gratuluję odwagi. Ja jeszcze nigdy nie leciałam samolotem i raczej nie będzie mi dane. Ze względu na stan zdrowia pewnie i tak byłyby przeciwskazania. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Do odważnych świat należy podobno - mnie inne kraje nie ciągną to i latać mi się nie chce ;) Ale wpadam w niesamowity zachwyt jak widzę lecący samolot na niskim pułapie - jak się unosi np... hihi będąc w szpitalu (okolice lotniska ) w nocy podziwiałam samoloty, które podchodziły do lądowania i odchodziły w bok coś niesamowitego :) Podróż wprawdzie krótką miałaś, ale dobrze zniosłaś to może warto gdzieś polecieć- w wymarzone miejsce :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Na początku kwietnia odbędzie się mój pierwszy w życiu lot samolotem. Boję się, ale nie zrezygnuję. Piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  25. Uwielbiam latać samolotem, choć kiedyś bardzo się bałem to teraz wcale 😁

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja uwielbiam latać, choć podobnie jak Ty przed każdym lotem mam lekkiego stracha, ale sam lot zawsze jest przyjemny, nawet z małymi dziećmi a pokładzie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :).