środa, 5 października 2011

Podwójna klapa

Nie wiem jak jest z Wami ale mi praktycznie podobają się wszystkie książki, które czytam. Wiadomo jedne lubię bardziej jedne mniej ale póki co zdarzyło mi się nie skończyć tylko jednej książki, a tak zawsze czytam do końca z nadzieją na "coś" lepszego.

I tym razem było podobnie ...

Jakiś czas temu (jeszcze przed wakacjami) skończyłam czytać "Jedz, módl się, kochaj" Elizabeth Gilbert.


"Jedz, módl się, kochaj" mówi o tym, co może się zdarzyć, kiedy bierzemy odpowiedzialność za zadowolenie z własnego życia. To książka dla każdego, kto kiedykolwiek obudził się rano z nieodpartym pragnieniem zmian.

Książkę dostałam w prezencie, okładka fajna więc bardzo byłam ciekawa treści tej książki.

Jednak czytanie jej szło mi strasznie opornie, a to dlatego, że była nudna ... Ileż można coś opisywać, a ja z pierwszych dwóch rozdziałów nie pamiętam nic oprócz tego. Ja rozumiem, że autorka chciała nam jak najbardziej "przybliżyć" świat otaczający główną bohaterkę ale są granice.
Dobrze, że chociaż w trzeciej części "kochaj" coś się działo.
W sumie to im dalej się wgłębiało w treść tej książki tym bardziej rozwijała się akcja.

Jednak czytanie tej książki, w niektórych momentach było dla mnie samą udręką ...

Jak książkę przetrawiłam to zapragnęłam obejrzeć film nakręcony na jej podstawie. Myślę sobie może bardziej mi się spodoba choć wiadomo książka jest zawsze lepsza niż film.

Tak więc pewnego wieczoru usiedliśmy z mężem na kanapie i zaczęliśmy seans. Powiem krótko:
- mąż po 30 minutach już nie dał rady i poszedł na komputer,
- jak dla mnie były w książce ciekawsze fakty niż, niektóre pokazane w filmie,
- film był zdecydowanie za długi,
- nie cierpię jak mi się zmienia treść chociaż wcale to nie jest wymagane,
- w książce było pieszczotliwe określenie "Żarełko", a ktoś w filmie przetłumaczył "Spożywcza". No myślałam, że szlak mnie trafi ...
- a najlepsze jest to, że miałam wrażenie, że jakbym nie przeczytała wcześniej książki to chyba bym za bardzo nie wiedziała o co w tym filmie chodzi ...

I tak wyszła mi podwójna klapa - książki i filmu ...

Jak zawsze znalazłam także w tej książce kilka myśli, które zwróciły moją uwagę.

Mam nadzieję, że znajdziecie i poświęcicie trochę czasu na ich przeczytanie, bo uważam, że na prawdę warto. Zapewniam, że dadzą Wam do myślenia :).

"Żeby odnaleźć równowagę (...) musisz stać mocno na ziemi, jakbyś miała cztery nogi, a nie dwie. Dzięki temu wytrzymasz na tym świecie. Musisz jednak przestać patrzeć na niego za pośrednictwem głowy. Zamiast tego musisz patrzeć sercem. W ten sposób poznasz Boga".

"Lepiej wieść Życie niedoskonałe ale zgodne ze swoim przeznaczeniem, niż doskonalsze ale będące naśladowaniem cudzego". "Są tylko dwie kwestie, o które istoty ludzkie toczyły wojny przez całą swoją historię. "Jak bardzo mnie kochasz?" i "Kto tu rządzi?". Ze wszystkimi innymi można się jakoś uporać".

"Galopujemy przez życie jak artyści cyrkowi, balansując na biegnących obok siebie koniach - jedna stopa spoczywa na koniu zwanym "przeznaczenie", a druga na koniu zwanym "wolna wola". A pytanie, jakie musimy sobie codziennie zadawać, brzmi: Który to koń? Którym koniem powinnam przestać się zamartwiać, ponieważ nie mam nad nim żadnej kontroli, a którym muszę kierować ze zdwojonym wysiłkiem?".

"Twój skarb - Twoja doskonałość - już znajduje się w Tobie. Jednak żeby po niego sięgnąć, musisz wydostać się z chaosu swojego umysłu, porzucić pragnienia ego i wstąpić do ciszy serca".

Kolejny zaległy wpis mogę odhaczyć :). Powoli ruszam też z robótkami. Jeden obrazek już skończyłam i zaczęłam nową pracę. Niestety nic nie mogę pokazać, bo to są same niespodzianki.

Wczoraj dostałam w końcu kolejną kanwę z ciasteczkowego RR. Widzę, że już haftujemy nie po kolei ale nie narzekam, bo ostatnią kanwę miałam w grudniu !!!

Na Waszych blogach widać coraz więcej świątecznych prac, a moje pomysły mam póki co tylko w głowie. Nie mówiąc już o tym, że chyba musimy kupić nowy tusz (tym razem już oryginalny...). Jednak zaczęłam już porządki świąteczne, które rozłożyłam sobie na "spokojne" raty. Na pierwszy rzut idzie kuchnia.


Do tego wszystkiego mój aparat szlak trafił i nie wiem kiedy będę mieć nowy :(. A ja tak lubię robić zdjęcia ...

Dziękuję za przemiłe słowa dotyczące moich scrapowych prac. Cały czas można powiedzieć "raczkuję" w tej technice więc tym bardziej są one dla mnie ważne :).

14 komentarzy:

  1. Chciałam ci wysłać ten przepis, ale nie mogę znaleźć adresu Twojego maila.
    Napisz proszę na: pracownia.czarnej.jagody@gmail.com

    A ja oglądałam tylko film i mi się podobał, choć chyba bardziej ze względu na to, że chciałabym zobaczyć te miejsca, bo głównej bohaterki to za bardzo zrozumieć nie mogłam ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam książkę,czytałam i bardzo mi się podobała.No cóż rzecz gustu.Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. dzięki za tak szczerą recenzję:) cały czas bardzo chciałam przeczytać tę książkę ale już mi przeszło;) chociaż te wybrane teksty naprawdę fajne.ja zwykle nie oglądam filmów po przeczytaniu książki bo zawsze się wściekam, choć są wyjątki, np.Zielona Mila.
    teraz czekam na robótkowe relacje:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki Twojej recenzji przeczytam książkę, a z filmem dam sobie spokoj.. Niestety też często filmowe adaptacje zupełnie odbiegają od tekstu oryginalnego.. Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  5. czasami tak bywa z książkami. Ja niestety mam tak często zwłaszcza z nowościami...
    Jesteś moją wymiankową parą i mam pytanie: ponieważ nie mogłam znaleźć maila do Ciebie - zadam je w komentarzu czy masz jakieś konkretne preferencje, czy zdajesz się na moją intuicję i pomysłowość. Ja sama chciałabym prosić tylko o motyw kota:) reszta niech będzie czystą inwencją twórczą:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Aguś, nie czytałam tej książki, ani nie oglądałam filmu, ale po Twojej opinii raczej na pewno do nich nie sięgnę, chociaż Julię Roberts baardzo lubię

    OdpowiedzUsuń
  7. Film widziałam i całkiem miło mi się oglądało. Był bardzo relaksujący. I te piękne widoki :-) Och, gdyby życie było takie proste i bezstresowe jak na tym filmie (przynajmniej w odniesieniu do mojego życia)
    Do książki mnie jakoś nie ciagnie.
    Pozdrawiam Cię cieplutko i buziorki zostawiam*** :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję za odwiedziny i udział w moim candy. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. No to mnie skutecznie zniechęciłaś do książki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja z całkiem innej beczki, ponieważ nie znam powieści ani jej filmowej adaptacji.
    Dziękuję za wizytę w Przędzalni Rozmaitości i za udział w mojej skromnej zabawie. Przyłączam się również do grona obserwatorów Twojego bloga, bo czuję, że będzie mi tu miło zaglądać.
    Serdeczne pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  11. Aguś jesteś lepsza ode mnie,bo ja "Jedz,módl.....nie strawiłam do końca.W trakcie czytania myśli wyłączały mi się z nudów.Na swoje usprawiedliwienie powiem,że czytam bardzo dużo i od zawsze,ale ta książka jest jedną z dwóch,których nie dałam rady przeczytać.Drugą a raczej pierwszą byłe"Bajki robotów"Lema.Książka odstraszyła mnie na tyle,ze na film jakoś nie mam ochoty.Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. O, dzięki za tę opinię o filmie! Ja oglądałam bez wcześniejszej lektury książki i mogę potwierdzić Twoje wrażenie - w wielu momentach nie wiedziałam, o co chodzi...
    I tak od roku sobie myślę, żeby zajrzeć do książki, co nieco wyjaśnić, ale jakoś mnie przesadnie nie ciągnie. :P

    OdpowiedzUsuń
  13. ja zaczęłam od filmu. Może dlatego, że po trudnym tygodniu w pracy obejrzałam go w kinie i był dla mnie niesamowitym relaksem. 1/3 filmu byłam głodna, kolejną 1/3 chłonęłam klimat Indii a ostatnią część po prostu czekałam na rozwój sytuacji. Z kina wyszłam odprężona i do dzisiaj mam film w podręcznym katalogu na komputerze. Za to książka.... zaczęłam dużo przed filmem, po kilku podejściach dotarłam do Indonezji i do dziś nie dobrnęłam do końca. Książkę w międzyczasie zdążyłam sprzedać.
    Drugi w moim życiu przypadek gdy z miernej książki powstaje super film. Widziałaś/ czytałaś "Między ustami a brzegiem pucharu"? Film, kreacje aktorskje - miodzio, majstersztyk, książka- beznadziejna :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam, książki nie czytałam, ale zamierzałam dorwać film, na całe szczęście teraz wiem, że nie ma po co. Polecam za to Listy do Julii, może akurat Ci się spodoba, bo dla mnie to był film lekki i ciekawy.
    PS. dziękuję za udział w candy!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :).